Witam!

Ok. 6 lat temu zaczęły się u mnie pierwsze problemy z oskrzelami. Zachorowałem na obustronne zapalenie oskrzeli i mimo pozornego wyzdrowienia - choroba nawracała jeszcze przez (dosłownie) pół roku. Koniec końców - w każdym miesiącu byłem chory przez przynajmniej jeden, dwa tygodnie.

Mimo, że mój stan polepszył się w zimę (tak zresztą zapowiadali lekarze), to nigdy do końca nie wyleczyłem się z charakterystycznych świstów. Ciężko też było mi zasypiać, jednocześnie często czułem się zmęczony. Zapalenia oskrzeli zdarzały się 2-4 razy w roku (niemal każde przeziębienie dawało objawy skurczu oskrzeli).

Winą za mój stan próbowano obarczyć astmę oraz cukrzycę. Raz pojawił się nawet pomysł, iż mam depresję. Leki alergiczne (przepisane przez lekarza pierwszego kontaktu) działały przez dwa miesiące, po czym się na nie uodporniłem. Pulmonolog olał mnie tak zupełnie, że o jego oracjach nawet nie będę opowiadał.

Palę 1-2 paczki papierosów dziennie, ale co najdziwniejsze - objawy niemal zupełnie ustąpiły kiedy przestałem pić kawę. Palę dalej, jednak po odstawieniu kofeiny mój stan polepszył się w przeciągu 3 dni (po 6 latach ciągłych problemów nawet nie pamiętam kiedy ostatnio czułem się tak dobrze), a potem trwało to ok tygodnia. Kiedy napiłem się napoju energetycznego - wszystko powróciło do mojej zwyczajowej normy.

Stąd moje pytanie - jak mam rozumieć taką reakcję na kofeinę i czy konsultować się z jakimś lekarzem? Google twierdzi, że na kofeinę nie można być uczulonym, a ona sama powinna działać rozluźniająco na oskrzela...