Witam. Przed ciążą, około pół roku, leczyłam się na tarczycę Euthyroxem N50. W ciąży ze względu na wysokie TSH podwyższono mi dawkę, najpierw do N75 a później do Euthyroxu N100. Jestem dwa tygodnie po porodzie. Endokrynolog kazał mi do czasu pierwszego badania TSH stosować dawkę N100, ginekolog zalecił zmniejszyć dawkę o połowę, gdyż po urodzeniu nie będę dostarczała tego leku dziecku, posłuchałam endokrynologa i brałam przez dwa tygodnie N100. W piątek zrobiłam badanie krwi, TSH wyszło 0,33 (zakres 0,27-4,20) a FT4 1,91 (zakres 0,93-1,70) przy czym endokrynolog stwierdził, że lepiej nie zmniejszać dawki Euthyroxu N100 bo dziecko poprzez karmienie piersią też trochę dostanie tej dawki ode mnie i pójdzie mu to na dobre. Czy to prawda? Byłam przekonana, że im mniej leków tym lepiej przy karmieniu piersią zwłaszcza, że TSH wyszło bardzo niskie. Czy przy tak niskim poziomie TSH nie wpadnę za chwilę z niedoczynności w nadczynność? Czy dawka, którą biorę przy tych wynikach nie zaszkodzi mojemu dziecku? W końcu jego tarczyca również wytwarza hormony a jeśli dostanie jeszcze ode mnie to czy nie będzie ich dziecko miało zbyt dużo i ono będzie miało nadczynności bądź niedoczynności w trakcie karmienia piersią? I co z FT4, wyszło ono powyżej normy przy bardzo niskim TSH, dodam, że miałam zawsze zbyt duże TSH bądź na górnym pograniczu, wiec byłam przekonana, że lekarz zmniejszy mi dawkę Euthyroxu przynajmniej o połowę do tej, którą brałam przed ciążą. O czym może świadczyć podwyższone FT4 a niskie TSH? Najbardziej boję się żeby nie zaszkodzić dziecku, mój „państwowy” endokrynolog ma niestety sporo pacjentów, więc nie ma czasu wszystkiego wytłumaczyć, przez co czasem się martwię czy wszystko jest w porządku. Proszę o pilną odpowiedź, każdy dzień jest ważny dla mojego maluszka.