Cześć,

wiem, że pod tematem jest napisane, że pytania w stylu ,,co mi jest'' będą rozpatrywane na końcu, ale od wielu lat mam coraz bardziej nasilający się problem, który w tej chwili całkowicie już wyłączył mnie z życia, a lekarz w przychodni mówi, że się poddaje i więcej nic nie wymyśli i nie wie co mi jest.

Wszystko zaczęło się wiele lat temu, gdy w okolicach wiosny czułem się słaby, dużo spałem, a pomimo to czułem, że jestem jakiś słaby. Lekarz mówił, że to osłabienie wiosenne i nic się nie da zrobić. Z roku na rok było to silniejsze, ale dało się jakoś przetrzymać i żyć. Przechodziło w miarę szybko i było na tyle niewielkie, że można było po prostu przeczekać żyjąc prawie normalnie.

Niestety w zeszłym roku uderzyło ponownie w takim stopniu, że musiałem zrezygnować nie tylko z wszelkich działań towarzyskich, ale także pracy zawodowej. Osłabienie było tak silne, że nie miałem siły się za nic zabrać, pociłem się jak świna, jakiś kawałek spaceru to od razu padałem. Do tego pieką oczy, skóra, zwłaszcza twarzy, robi się sucha i podrażniona. Momentami rzadki stolec i nudności, ale to nie reguła. Moim ciągłym marzeniem było ,,spać, spać, spać, odpocząć, odpocząć, odpocząć''.

Żeby w ogóle jakoś funkcjonować, wstawałem o 8, trochę zajmowałem się dzieckiem i domem, potem około 12 szedłem spać razem z dzieckiem, około 15-16 pobudka, lepsze samopoczucie, jakieś 2-3h funkcjonowania i znów koło 21 padałem na pysk do łóżka i tak na okrągło. Zero energii na nic. Trwało to przez około pół roku do mniej więcej października/listopada. Wtedy magicznie siły wróciły. Nagle zyskałem energię, kupiłem karnet na basen, czułem się wypoczęty. Myślałem, że przeszło.

Niestety 2 tygodnie temu nagle wróciło. Ziewam, zasypiam na stojąco niemalże, budzę się z piekącymi, posklejanymi oczyma, na nic nie mam siły. Jak trochę w ciągu dnia pośpię, to na godzinkę wraca mi energia, ale potem znów padam. I znów mam czerwoną skórę na twarzy, znów mam całą skórę taką jakby suchą (zwłaszcza twarz) i podrażnioną.

Lekarz w zeszłym roku zsyłał mnie na badania krwi (idealne, za wyjątkiem kwasu moczowego, który czasami mam podwyższony lekko), miałem robione EKG wysiłkowe i EEG i ponoć serce mam jak dzwon. Stanęło na tym, że lekarz kazał mi już nie przychodzić, bo się poddaje i nie wie co mi jest.

Generalnie moje życie przez pół roku było wegetacją i oczekiwaniem na kolejny dzień. Nie jest to moje lenistwo albo coś w ten deseń, bo ja byłem całe życie bardzo aktywnym człowiekiem i gdy to jesienią puściło, to rzuciłem się w wir zajęć i jeszcze 2 tygodnie temu miałem miliard różnych pomysłów i mnóstwo energii na wszystko, a teraz znów wróciło to osłabienie.

Zastanawiam się czy to nie jakaś alergia? Ale parę lat temu miałem niby testy alergiczne robione (nacinali mi mnóstwo dziurek na rękach) i nic nie wyszło wtedy.

Czytałem, że takie wypieki na twarzy mogą się wiązać z tym, że w organizmie są jakieś toksyny, których organizm nie nadąża unieszkodliwiać.

Tylko gdzie można się udać z takim problemem, skoro internista rozkłada ręce, a bez diagnozy nie bardzo wiem do jakiego specjalisty iść.