Mam 25 lat,w 2016 roku zdiagnozowano u mnie liczne nadżerki żołądka, niestety od tego czasu nic się nie poprawia, mimo przyjmowania leków i ich zmieniania. Ostatnio był to Zulbex 20mg- pomagał owszem, ale tylko w momencie jego przyjmowania, po zakończeniu przyjmowaniu paru opakowań, wciąż boli mnie żołądek. Staram się trzymać lekkostrawną dietę, ale to niestety też nie pomaga. Ciągle czuję ciężkość na żołądku, czasem mdłości i w nocy zawroty głowy, ogóle zmęczenie. Do tego wszystkiego mam ciągle męczącą flegmę w gardle, a od jakiś 3 miesięcy ból gardła i momentami "gilgotanie" w uszach. Spokój od flegmy mam tylko w lipcu i sierpniu. Miałam również lekko podwyższone żelazo, ale nie wiem czy ma to jakikolwiek związek. Wykluczono Helicobacter pylori oraz celiakię. Naprawdę jestem już bardzo tym zmęczona, bo lekarze ciągle przepisują coś nowego, co i tak nie pomaga. Czy jest jakaś szansa na wyleczenie żołądka? Chyba nie wskazane jest też ciągłe przyjmowanie leków? Może powinnam zrobić jeszcze jakieś badania oprócz gastroskopii? Jak odbudować błonę śluzową żołądka i pozbyć się tej uporczywej flegmy?

Serdecznie dziękuję za odpowiedź.