Witam. Mam pewien problem, że chudnę nawet jak nie chcę. mam 22 lata, 170cm wzrostu i ważę 67kg. chciałbym trochę przytyć tak do 73 kg bo już mi spodnie z dupy spadają. jem dosyć dużo, w domu to co mama da a w pracy to co koledzy na zmianie ugotują, czyli rosół, za 1.5h jakaś zupa i za 1h porządne drugie danie, później coś podjadam, czasami jakaś pizza a i tak chodzę wiecznie głodny. jem w miarę o stałych porach (przez 2lata na koszarach jadłem dzień w dzień o tych samych godzinach i trochę waga się poprawiła ale jak tylko skończyłem szkołę i to znowu zszedłem na wadze). jako z racji mojego zawodu muszę i lubię uprawiać sporty, dużo jeżdżę na rowerze, siłka i dwubój pożarniczy (hakówka i setka pożarnicza --> google.pl . Jest jakiś sposób aby zatrzymać się na pewnym poziomie wagi i już nie chudnąć? bo spodnie już wiąże na sznurki od prasy :P. PS. jedzenie w mcdonaldzie odpada, za daleko i za drogo.