Dzień dobry,
ponad rok temu związałam się z cudownym mężczyzną. Dotychczas moje związki odbiegały od ideału, wybierałam mężczyzn z problemami, którzy bezustannie mnie ranili. Problemy z alkoholem, przemoc, brak zrozumienia i wsparcia. Bardzo ciężko przeżywałam każde rozstanie, ale udało mi się jakoś z tego podnieść.
Wyjechałam do innego miasta i spotkałam Jego, zakochaliśmy się w ułamku sekundy, ja po raz pierwszy czułam, że ktoś kocha mnie bezinteresownie, troszczy się i dba o mnie. Niestety po około pół roku zaczęły się pierwsze kłótnie, niestety z mojej winy. Od dziecka byłam impulsywna, ale z biegiem czasu coraz trudniej było mi panować nad gniewem i agresją. Zaczęłam wszczynać awantury o drobnostki, wpadałam wtedy w szał, nie potrafiłam się pohamować. Okładałam swojego partnera pięściami, a z ust wyrzucałam tak bolesne słowa, że aż wstyd mi je teraz powtarzać. Po wszystkim czułam się otępiona i zupełnie bez siły, tak jakbym wykonywała bardzo ciężką fizyczną pracę. Wiedziałam, że mam problem i powinnam z nim coś zrobić, obiecywałam to swojemu partnerowi, że zacznę nad tym pracować, ale to zawsze wracało. On za każdym razem mówił mi, że bardzo ciężko to znosi, nie dziwię mu się. W końcu pękł, zostawił mnie w ubiegłym tygodniu, ja oczywiście wpadłam w szał, rzuciłam się na niego, wyzywałam, życzyłam śmierci, mówiłam, że nienawidzę i sama się zabiję, żeby on też cierpiał Wiem, że bardzo go zraniłam i to chyba boli najbardziej. W przyszłym tygodniu jestem umówiona do psychologa, by zacząć pracować nad sobą.
Chciałabym także naprawić swoje błędy i sprawić, by mój partner znowu mi zaufał i chciał być ze mną.
Bardzo proszę o wsparcie i rady, co mogę zrobić w tej sytuacji. Jest mi bardzo ciężko, może to zabrzmi dla niektórych śmiesznie i usłyszę, że "tego kwiatu to pół światu", ale to najbardziej wrażliwy, bezinteresowny, dobry i troskliwy mężczyzna, jakiego spotkałam. Wiem, że bardzo mnie kochał, swoje uczucie i wsparcie okazywał mi na każdym kroku. Zawiodłam go, ale wierzę, że mogę pracować nad swoim problemem, chciałabym dostać od niego tylko jeszcze jedną szansę. Bardzo proszę o pomoc.