Witam,
mam problem ze swoją młodzsza siostra (20 lat), ktora od okolo 4 lat pali regularnie marichuane. Mieszka za granica i widza sie z nia co jakis czas, ale wiem od rodziny, z ktora tam jest, ze od 3 tygodni dziwnie sie zachowuje, a teraz doszlo do psychozy. Wszystkie objawy sa bardzo podobne jak podane na stronie: (na ten moment)
schizofrenię paranoidalną, gdy dominują urojenia (przeważnie o treści prześladowczej) i omamy (przeważnie słuchowe o treści grożącej lub rozkazującej);
Wszystko natomiast zaczelo sie od apatii, odwrocenia sie od najblizszych, checi wyobcowania i przebywania samej.
Teraz slyszy glosy i gleboko wierzy w to, ze ktos ja podsluchuje i przesladuje oraz ze jest w programie telewizyjnym. Momentami normalnie ze mna rozmawia przez telefon, a pozniej pyta czy slysze glosy i mowi, ze nie jest szalona,ze jest w programie telewizyjnym i nikt jej w to nie wierzy..
Udalo mi sie wraz z tamtejsza rodzina namowic ja na wizyte u psychologa, ale nie przyznala sie tam do uzaleznienia i niektorych objawow, natomiast Pani psycholog polecila natychmiastowa wizyte u psychiatry oraz leczenie farmakologiczne, ktore ten psychiatra poleci. Problem w tym, ze ona za nic w swiecie nie chce pojsc do zadnego specjalisty! Boi sie, ze stwierdza, iz zwariowala, podadza jej psychotropy i gdzies zamkna. Probujemy ja przekonac na rozne sposoby, ale nie mozemy jej przeciez po prostu zwiazac i zawiezc do lekarza. Nie wiemy juz co robic..
Potrafi momentami krzyczec, zeby ja stad zabrali i zamnkeli gdzies, bo jest chora, plakac, a potem znowu rozmawiac z tymi "glosami" (w jezyku angielskim czesto).

Prosze o jakakolwiek porade na to, jak moglibysmy ja zachecic do pojscia do psychiatry.. Zadne rozmowy ja nie przekonuja i boimy sie, ze gdzies nam ucieknie.
Ona sobie juz sobie nie zdaje sprawy z tego, ze NAPRAWDE nie jest w zadnym programie telewizyjnym i twierdzi, ze to na pewno nie wina marichuany. Dopiero dzisiaj ja odstawila.

Blagam o odpowiedz..
Pozdrawiam serdecznie.