Witam.
Osoba mi bliska stosuje Izotretynoine w walce z trądzikiem.
Po przeczytaniu skutków ubocznych jakie może spowodować u osób leczących się tym lekiem mogę tylko powiedzieć "jak ktoś może się tak truć", żaden trądzik chyba nie jest wart tego co ten lek robi w organizmie ludzkim, porównałbym to nawet do chemioterapii... Ale to tylko moja krótka opinia na temat tego leku.

Problem w tym że w osobie mi bliskiej stosującej te leki można zauważyć bardzo dużo skutków ubocznych, od tych często występujących do tych bardzo rzadkich, i o ile nie są one tak kłopotliwe dla niej to teraz nieustannie boli ją macica ( o ile się nie myli...), i cewka moczowa nie tylko przy oddawaniu moczu, do tego biega często do toalety bez skutku. Lekarz rodzinny wiedząc o stosowaniu leku przepisał "neoFuragine" co faktycznie po tygodniu stosowania przyniosło skutki ale problem znowu powrócił.

Dodam że osoba ta mało je, i praktycznie w ogóle odrzuca tłuszcze. Nie jest to jej pierwsza kuracja Izotretynoiną, i o ile w jej trakcie trądzik ustaje, to po końcu kuracji znowu powraca.

Ja przypuszczam że to może przez dietę, taka substancja musi się mieć w czym rozpuścić i mieć czym zostać "przetransportowana" w miejsce docelowe, a w sytuacji takiej diety lek "wyniszcza" wszystko co po drodze do cewki moczowej co może mieć potem bardzo negatywny efekt na całym organizmie jak jelita itd.
Czy tak może być? Czy moja teoria jest totalnie błędna?

Niestety moje zdanie nie wystarcza żeby osoba ta zaczęła normalnie jeść i żebyśmy mogli zweryfikować na faktach czy tak faktycznie jest, ale może zdanie specjalistów do niej przemówi...

Pozdrawiam.