Witam.Trądzik mam od 1-2 gimnazjum (teraz mam 19lat).Używałam tormentiol, benzacne, acnederm, cerabit, visaxinum, maść cynkowa, kailas, przemywałam twarz rumiankiem, oraz go piłam, duac, zineryt przez 3 miesiące (gdy skończyłam trądzik wrócił i był jeszcze większy niż przedtem), po tym próbowałam jeszcze różnych domowych sposobów, bo nie było derma na nfz. Od sierpnia 2014 roku leczę się bez przerwy u derma (gdy poszłam do niej na 1 wizytę trądzik miałam na całej twarzy i mnóstwo czerwonych przebarwień).Przepisywane miałam: epiduo, locacid, normaclin, davercin w żelu, differin, teraz od kilku miesięcy znów muszę używać epiduo i davercinu w płynie. Przez te ponad półtora roku moja cera wygląda tak: sporo mi te maści pomogły, zwłaszcza epiduo przepisane jako pierwsze, ale nadal mam przebarwienia trochę bledsze (najbardziej policzki i broda), oraz krosty, których jest mniej, ale po każdej zostaje mi plama, a nie wyciskam ich. Przebarwień mam więcej niż krost, ale te również są obecne. Dermatolog twierdzi, że mam za 'mały' trądzik na izotek i, że maści mi pomogą (wątpie, prędzej zaleczą tylko). Dodatkowo mam oporny ten trądzik. Więc, czy Waszym zdaniem mogłabym brać izotek?Czy mój średnio nasilony trądzik z tendencją do przebarwień nadawałby się do takiego leczenia?Maści na sto pro mi nie wyleczą, a antybiotyków doustnych nie chcę (czytałam że pomagają tylko na czas brania). Dodam, że z hormonami mam problem, ale mały (czasem nieregularne miesiączki), ale trądzik jest u mnie genetyczny. Bardzo proszę o odpowiedź i pomoc.