Ponieważ wiem, ze IBS często jest wynikiem stresu myślę, że warto wspomnieć o tym, że w przeszłości miałam typowe OCD (mycie rąk itd), obecnie również jestem bardzo zestresowaną osobą, mam lekką agorafobię, generalnie stresuje się nawet najmniejszymi głupotami takimi jak wyjście z domu żeby coś załatwić. Przed wakacjami prawie zawsze przed egzaminem czy kolokwium miałam biegunkę - nagły ból brzucha i ulga po wypróżnieniu. Uznałam, że to normalne przy stresie więc się tym nie przejmowałam. W wakacje miałam usuwane ósemki i brałam antybiotyk (MIP), jakieś 2 czy 3 tygodnie po tym dostałam 3 dniowej ostrej biegunki. Brałam leki osłonowe ale tylko w trakcie brania antybiotyku, a powinno się brać chyba też przez tydzień po. Nie wiem, czy było to zatrucie czy wina antybiotyku, w każdym razie przeszło mi po 3 dniach, ostatniego dnia zaczęłam brać Nifuroksazyd. Przez ostatnie 2 tygodnie prawie cały czas oddaje luźny stolec ale bez objawów typowych dla biegunki tzn. nie czuje nagłej potrzeby skorzystania z toalety ani nie czuję żadnego bólu brzucha. Wypróżniam się 2 czasem 3 razy dziennie ale nie więcej. W stolcu nie ma śluzu ani krwi, nie jest też całkiem płynny ale na pewno nie wygląda tak jak powinien.
Stąd moje pytanie, czy te objawy mogą świadczyć o drażliwości jelita? Dodam, że moja dieta pozostawia wiele do życzenia, od zawsze miałam niewielką niedowagę, piję dużo kawy (ostatnio zaczęłam pić zbożową ale nic się nie poprawiło), nie jestem też osobą aktywną fizycznie, śpię i jem o bardzo dziwnych porach. Obecnie nie przyjmuje żadnych leków z wyjątkiem dziurawca (Deprim).