Witam, na początek może przyznam, że jestem mężczyzną i mam 17 lat. 1,5 roku temu stwierdzono u mnie hemoroidy. Spowodowane były moim uzależnieniem od komputera. W pierwszej fazie występowało krwawienie i właśnie to skłoniło mnie, abym wybrał się do lekarza, bowiem bałem się raka jelita grubego. Otrzymałem skierowanie od lekarza rodzinnego do Chirurga z prośbą o objęcie leczeniem specjalistycznym. Pojechałem do chirurga, opisałem zaistniałą sytuację, po czym przeszedł do badania manualnego. Po badaniu manualnym stwierdził, że występują u mnie hemoroidy i dodał, że "nie mają teraz sprzętu, bo ktoś pożyczył". Z czego zapisał mnie na ok. miesiąc później tj. czerwiec 2011. Nie poszedłem, bo rzecz jasna przeraziłem się trochę tego, co on mi zrobi, w końcu do tego dochodzi również wstyd. Na kolejne spotkanie, które zaplanował - nie przyszedłem. I tak siedziałem sobie rok, ciągle o nich myśląc, trzeba dodać, że siedzę średnio dziennie 8 godzin w szkole na krześle, jeszcze po powrocie do domu spędzam sporo czasu na komputerze. Dużo czytałem o hemoroidach - moje nie są jeszcze tak dokuczliwe, nie bolą, ale widzę, że jest gorzej niż było w tej pierwszej fazie. Boję się o wystąpienie krwawienia, że one będą się marszczyły, czy coś takiego. Dziś jest już sierpień. Minął ponad rok (hemoroidy nie wychodzą na zewnątrz) i wreszcie czuję siły poddania się zabiegowi usunięcia tych guzków krwawniczych. Pragnę tylko opinii lekarza, który mógłby mi odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania, a mianowicie:
1. Czego mogę się spodziewać wchodząc do gabinetu chirurga i opowiadając mu o mojej zwłoce.
2. Czy hemoroidy uda się usunąć w 100%, żeby nie pozostał po nich nawet ślad, by mogło być tak jak kiedyś?
Jestem całkowicie zdesperowany... zniszczyłem sobie zdrowie siedząc na komputerze. Już nigdy nie popełnię tego błędu tylko chciałbym się ich do samego końca pozbyć... Proszę o poradę.