Mój dziadek jest chory na przewlekłą białaczkę limfocytowa. Jego stan zdrowia pogorszył się i doszły problemy psychiczne. Dziadek zaczął robić się agresywny, miewa wybuchy złości, ma omamy, nie poznaje bliskich itd. Nieraz groził samobójstwem, spaleniem mieszkania (aktualnie ze względu na stan zdrowia mieszka u mojej mamy, gdyż sam nie jest w stanie do końca funkcjonowac a reszta rodzeństwa mamy nie chce przejąć nad nim opieki ). Ostrzejsze napady agresji kończyły się interwencja policji, ponieważ miewa ataki nocą i późnym popołudniem. Po jednym z ataków przy ratownikach z karetki kiedy próbował zdemolować mieszkanie stwierdził, że ma schowany słoik z benzyną i całe mieszkanie puści z dymem. Został zabrany na obserwacje do powiatowego szpitala, potem przewieziono go na oddział męski szpitala psychiatrycznego. Tam zaczęto podawać mu ketrel i haloperidol. Po 3 dniach pobytu na oddziale przeniesiono go na internę z powodu podejrzenia zapalenia płuc. Po wyprowadzeniu go z tego odesłany został do domu. Leki, które ustalono nie pomagają. Dziadek nocą ma napady agresji, szarpie moją mamę, wygania ja z własnego mieszkania, zbiera z podłogi rzeczy których nie ma, w trakcie napadów nie poznaje jej i mnie. Mimo podawanych leków ciężko jest go uspokoić. Nie śpi nocami, nie śpi w dzień, czasem posypia. Ostatnio znowu była wzywana policja (dzwoniła sąsiadka), wezwano karetkę i zawieziono go do szpitala psychiatrycznego, który odmówił przyjęcia go. Podali mu tylko zastrzyk na uspokojenie, po którym miał zasnąć, ale tak się nie stało. Lekarze ze szpitala twierdzą, że skoro ma ustawione leki to ma je brać tylko on przyjmuje je prawie od miesiąca i nie ma poprawy. W rozpoznaniu stwierdzono objawy majaczeniowe o nieznanym pochodzeniu. Lekarz rodzinny kazał odstawić ketler ze względu na zbytnie pobudzenie dziadka, haloperidol przepisał w kropla i zamiast podawać 1 dziennie kazał podawać 3 razy na dobę. To też nie przynosi efektu. Dziadek nie śpi nocami, próbuje wychodzić, krzyczy, szczypie się po nogach. Ogólnie odmawia też przyjmowania leków i trzeba kombinować, żeby je przyjął. Mama nie sypia nocami, bo trzeba go pilnować. Co w tej sytuacji robić? Zmieniać leki? Czy jest coś co sprawi, że dziadek zacznie chociaż przesypiać noce?