Witam. Od jakiegoś czasu męczy mnie gorączka, traw zwykle 1 dzień, zwykle wieczorem, utrzymuje się na poziomie 38-39 stopni. Problem w tym że nie ma przy tym żadnych innych objawów, bólów głowy, gardła, kaszlu, nic a nic... Zauważyłem za to że albo to zbieg okoliczności, albo występuje zawsze kiedy jestem zmęczony. Pierwszy raz zauważyła to moja dziewczyna, byłem u niej przez kilka dni, jej dziecko miało zapalenie oskrzeli i wysoką gorączkę, nie dało nam spać, następnego dnia stwierdziła że jestem rozpalony, choć ja czułem się świetnie, byłem tylko lekko senny i niewyspany. Następna noc też nie należała do takich w które można odpocząć... ciągły płacz i wstawanie do dziecka. Rano miałem 37 stopni, wieczorem 39. Następnego dnia wróciłem do domu, wyspałem się i gorączka zniknęła. Tydzień później byłem drugim kierowcą przy wyjeździe do Niemiec, całą noc prowadziłem i byłem niewyspany, wieczorem miałem 38,5 stopnia, również nic mnie nie bolało, tylko uczucie zmęczenia. Wyspałem się i znowu gorączka zniknęła jak ręką odjął. Taka sytuacja pojawiła się już przez ostatni miesiąc około 6 razy, zawsze po nieprzespanej nocy, zawsze też jak się wyspałem to przechodzi, jednak nigdy tak nie miałem. Czy to jest normalne, czy to powód do zmartwień.

Dodam że mam 28 lat, na nic nie choruję, jestem honorowym dawcą krwi więc co 3 miesiące mam badaną krew i wyniki są zawsze dobre. Będę wdzięczny za radę.