Witam mam pytanie odnośnie przepływów w czasie ciąży. Zacznę od tego, że żaden lekarz nie bierze pod uwagę przypadków w mojej rodzinie. Obie babcie miały po jednym poronieniu, nie wiadomo dlaczego, wtedy nie chodziło się do lekarzy. Moja mama miała dwa poronienia, z pierwszym dzieckiem we wczesnej fazie ciąży (jak twierdzi wypadło z niej jajko), natomiast moja siostra urodziła się z wagą 1700g z czym mama miała już zatrucie ciążowe (zielone uplawy), poród przez cesarskie cięcie. Po dwóch latach urodziłam się ja z wagą 2300g (poród naturalny ciąża dochodzenia). Po sześciu latach mama zaszła w kolejną ciążę i poronila w 5 miesiącu, nie mam pojęcia ile ważył ani nie powiedziano mamie jaka była przyczyna jak stwierdzono tak się zdarza. Przyszedł czas kiedy to siostra zaszła w ciążę. W wieku 23 lat urodziła synka z wagą 1750g miesiąc przed przewidywanym porodem. W czasie ciąży miała stwierdzone odwrócone przepływy w pempowinie przybrała 30 kg na wadze. W trakcie ciąży była w szpitalu i miała podane sterydy na poszerzenie płuc u dzidzi. Po niedługim czasie była na kontrolnym usg i lekarz stwierdził natychmiastowe rozwiązanie ciąży czego przyczyną były odwrócone przepływy i zatrucie ciążowe. Tak poza tym Leon urodził się zdrowy i dzięki wcześniej podanym steryda sam oddychal.
W 2010 roku ja dowiedziałam się ze jesteśmy ciąży, po wizycie u lekarza przedstawilam mu mniej więcej jak przebiegają do tej pory ciążę w mojej rodzinie i że dzieci rodzą się małe, po czym stwierdził że to nie jest istotne, od razu przenioslam się do lekarza prywatnie (innego) po pierwszym usg wyszło, że jestem już 1,5 miesiąca w ciąży. Sama się niezorientowalam wcześniej ponieważ miesiączki potrafiłam mieć co 3-4 miesiące. Drugiemu lekarzowi przedstawilam również rodzinną przypadłość, naprawdę wziął to sobie do serca. W ciąży czułam się świetnie podobnie jak Mama i siostra. Przy każdej wizycie co dwa tygodnie miałam usg i w końcu wyszły złe przepływy. Nieproporcjonalne nóżki do reszty ciała czyli dzidzia znowu mała. I stwierdzone ze mało wód plodowych. Lekarz wysłał mnie do instytutu matki półki w łodzi, tam leżałam 1,5 tygodnia oczywiście podane sterydy dla małej, antybiotyki i poziom wód się zwiększył kazali mi leżeć i pić dużo wody. Po wyjściu po dwóch tygodniach miałam wizytę u swojego prowadzącego lekarza, po wizycie z usg dał mi kolejne skierowanie do matki Polki, następnego dnia miałam już zrobione cesarskie cięcie w 32 tygodniu. Ania miała 36 cm i walczyła 1170g, ogólnie była zdrowa oddychala sama. Lekarz powiedział mi później ze przepływy były odwrócone i dziecko mogło się udusić jakby wcześniej nie rozwiązano ciąży (termin miałam na 4 stycznia, urodziłam 10 listopada). Ostatnia ciąża w mojej rodzinie zakończyła się 15 sierpnia 2013r znowu przepływy nieprawidłowe dziecko małe. Siostra dzień wcześniej była u lekarza bo myślała że rodzi, (termin miała na 10 października)lekarz stwierdził zapalenie pęcherza, następnego dnia czyli 15 sierpnia pojechała na pogotowie bo ból silniejszy i skurcze co 7 min. Na izbie niewyczuwali tętna dziecka. Zabrali ją na oddział i stwierdzili przez badanie usg, że dzidzia nie żyje conajmniej od 4 dni. Po wywołania porodu okazało się że to mała Marysia 1100 g siostra była w 33 tygodniu ciąży. Szok dla rodziny i rozpacz może sterydy podane wcześniej o co szwagier się upraszal lekarza by pomogły. I jak można pomylić zapalenie pęcherza z akcją porodowa. Jak się okazało po porodzie mała nie żyła conajmniej od tygodnia, a przypominam że siostra dzień wcześniej była u swojego lekarza. Ta ostatnia tragedia skłoniła mnie żeby dowiedzieć się co z nami jest nie tak, że nie potrafimy normalnie odnosić ciąży, przez to wszystko boję się zajść ponownie w ciążę a mam dopiero 26 lat. Proszę o pomoc co jest przyczyną takiego stanu rzeczy.