Nasza babunia jest po 70- tce pali 3 paczki papierosów dziennie, wietrząc sobie otwiera drzwi od pokoju a nie okno... białe demony atakują swoim potwornym smrodem cały dom, nie myje się w ogóle, nie obcina paznokci sypia w ubraniu którego nie zdejmuje z siebie przez 2 tyg.
W takim stanie przytula moje ośmioletnie dziecko które sparaliżowane smrodem i nie chcące jej urazić, po wszystkim biegnie do nas na piętro z płaczem, że znów czuje się jak wycieraczka... !!!!!!
Babcia KRADNIE nam telefony kasuje numery do znajomych, puszcza "głuche" innym, czyta nasze ems-y a później podrzuca telefon w jakieś nie typowe miejsce jak gdyby nigdy nic się nie stało.
Dziś po 40-sto minutowych poszukiwaniach telefonu, ciągłym dzwonieniu na ten numer wchodzimy do pokoju babci która "mocno śpi", ewidentnie słychać wibracje dobiegające z łóżka..
-Babciu brałaś mój tel?
-nieee ja nie brałam...
-ale słychać go tu więc oddaj
-nie potrzebny mi twój telefon, ja go nie mam!
-po czym teściowa ściąga kołdrę a Z POD BABCI wystaje poszukiwany telefon
-babcia: ja nie wiem skąd się tu wziął...
SZOOOOK!!!
Terroryzuje teściową nie pozwala jej nigdzie wychodzić jeśli już uda się jej spotkać ze znajomymi jest bombardowana telefonami z pretensjami ... i przeważnie ZARAZ WRACA...
Babcia jest chora na wszystko "przewraca" się na ściany jeśli ktoś patrzy a tu sytuacja... " dzwoni stacjonarny babcia myśląc, że nikt jej nie widzi puszcza się galopem po słuchawkę, wraca do swojego pokoju, siada w swoim fotelu odpala papierosa... telefon nadal dzwoni... zaciąga się dwa razy naciska zieloną słuchawkę i trzęsącym się , prawie zanikającym głosem mówi "słuuucham..." Dramat!!!
Zeszłego lata nabiła rachunek za prąd na 1500zł bo w swoim pokoju pod przykrytą kocem ławą trzymała non stop włączony spory grzejnik!!!! który zresztą sama zniosła z piętra pod naszą nieobecność.
Notorycznie obdzwania całą rodzinę skarżąc się jak to ona jest źle traktowana we WŁASNYM domu... - nie mieszkała tu ok 15 lat moi teściowie dbali o dom i remontowali go biorąc wszystkie f-ry na babcię żeby mogła dostać zwrot podatku!!!! Ale to my zamiast być jej wdzięczni i po stokroć dziękować za każdy dzień pod JEJ dachem ośmielamy się zwracać jej uwagę, że ośmioletnie dziecko wstydzi się chodzić do szkoły bo cały ten smog idzie też..!
Wszystkim kończy się cierpliwość tylko nie babci, konsekwentnie i z uporem maniaka nie podejmuje dialogu nawet nie patrzy na osobę która do niej mówi tylko tępo przed siebie.
Ostatnio po tym jak puściły mi nerwy i wybuchłam kazała się pakować i wynosić jak coś nam nie pasuje i schowała się do pokoju po czym po dosłownie 5 min wyszła i zaczęła do mnie mówić jak gdyby nigdy nic gdy ja nadal nie mogłam zapanować nad swoimi emocjami i rozdygotaniem nie tylko rąk a babcia spokojna opanowana, dumna z siebie!
Nigdy nie pomogła żadnemu swojemu dziecku za to ostatnio wzięła spory kredyt dla syna siostry który wziął kasę i zniknął ...
i tak można by bez końca wydzwania do mnie do pracy żeby wiedzieć kiedy i czy pracuję widząc mój samochód przed domem, płacze na zawołanie, wypomina wszystkim, że nikt jej nie kocha itd itp, a gdyby tego było mało ostatnio kuzyn wychodząc z łazienki po umyciu rąk przed obiadem widział jak odskoczyła od jego talerza....????!!! Nawet nie chcę o tym myśleć...
Nie ma mowy o wizycie u lekarza bo nie da się jej przekonać
A najgorsze jest to, że każdy w domu żyje z permanentnym poczuciem winy które ona skrzętnie w nas pielęgnuje. Wszyscy mamy świadomość, że to późna jesień życia i powinniśmy się cieszyć każdą wspólnie spędzoną chwilą...