Z tym problemem byłem już u jednej pani doktor, starszej, i zdiagnozowało to jako łojotokowe zapalenie skóry. Natomiast nie dość, że mi się to z internetowymi informacjami nie zgadzało, to jej kuracja (a przepisała mi Zyx i maść konopną) niespecjalnie podziałała. Co ciekawe, w momencie gdy Zyx się skończył, a wypadło to jakoś w święta - więc stwierdziłem, że do innego lekarza pójdę po sylwestrze itd, to parę kąpieli zażyłem w nagietce i zapalenie zaczęło znikać. No, ale, nagietka się skończyła, zresztą nie wiem czy to przez nią takie efekty, więc pytam, co to jest?

Gdy się zaczęło to w ogóle nie swędziało, w ogóle na początku to błędnie odczytałem to jako siniaki "po imprezie" - z dwóch stron tułowia. Potem się rozprzestrzeniło, dosyć szybko, w ogóle nie swędząc.

Swędzieć ostatnio zaczęło, gdy już prawie zniknęło i wróciło z powrotem. Najgorzej wygląda na bicepsie, w okolicach pachy - zdjęcie;



Bardzo proszę o pomoc, bo mam już dość tego. Nigdy czegoś takiego nie miałem, nigdy nie byłem na nic uczulony, zupełnie znikąd się to pojawiło i mam dość już.