Wszystko zaczęło się we wrześniu kiedy w rutynowych badaniach krwi wyszło że mam anemię. Od tego czasu ciągle coś jest nie tak. Anemię wyleczono w ciągu kilku miesięcy. W trakcie miałam jakieś dziwne bóle podbrzusza, ale ginekolog niczego nie stwierdził. W styczniu zachorowałam na grypę w trakcie której wylądowałam na pogotowiu z kołataniem serca, tachykardią, stwierdzili nerwoból, dali Bisocard. Czasem miewam dziwne bóle w klatce piersiowej ale kardiolog na podstawie EKG i USG serca niczego nie stwierdził. W marcu trafiłam do szpitala z podejrzeniem guza mózgu. Na szczęście okazało się że mam tylko zapalenie zatok, ale w EEG wyszło że mam dyskretne zmiany w przedniej części mózgu po stronie prawej pod postacią zwolnienia czynności podstawowej na co dostałam Sermion i mam powtórzyć w czerwcu EEG. Ostatnio zauważam u siebie cały czas jakieś dziwne objawy. Często jestem zmęczona bez względu na to ile spałam, robi mi się słabo, nie mam siły, kiepsko mi się oddycha, często ziewam, mam prawie codziennie lekkie, czasem silniejsze bóle podbrzusza, czasem całego brzucha, często robi mi się niedobrze, zdarza się że mam odruchy wymiotne. Ostatnie badania krwi pod koniec marca były ok, tarczyca też ok, ciśnienie krwi mam raczej w normie, czasem zdarza się że skurczowe mam lekko podwyższone ale przechodzi po odpoczynku. To mogą być objawy jakiejś choroby czy wyolbrzymiam? Nie chcę wyjść u lekarza na idiotkę i hipochondryczkę.