witam, zaczęło mnie boleć jakiś czas temu, w dole z prawej strony, wystraszyłam się że to może wyrostek ale było spuchnięte jakby w miejscu jajnika, nad kością łonową po prawej stronie. do tego strasznie zaczęło boleć w dole pleców.jechałam na tabletkach przeciwbólowych. ale badanie moczu nic nie wykazało. mnie bolało znacznie niżej jakby w krzyżu. męczyłam się tak pare dobrych dni, okres nie przychodził. ale to nie był ból jak na okres. nigdy tak nie miałam. w tym dniu kiedy przyszedł 3.02 wypływało ze mnie trochę przezroczystej wodnistej wydzieliny. wieczorem dostałam okresu ale na drugi dzień już nie było po nim śladu, jedynie były małe plamienia kiedy przykładałam gorący termofor przeciwbólowo. na zmianę z tymi plamieniami była też ta wydzielina. na dniach zrobiłam test ale wyszedł negatywnie. nadal widzę że jest jakby opuchnięte jakby powiększone nad kością łonową. nadal mam częstsze niż zawsze parcie na pęcherz mimo że tego moczu nie jest dużo i nadal pobolewa mnie w krzyżu i w dole brzucha. i nadal mam zaparcia i caly czas wszystko mnie wybitnie denerwuje. czasami mnie zemdli ale jak już to poznym wieczorem w nocy. 20.02 ponowiłam test i nadal negatywny.
od czasu do czasu wyplywa mi troche tej przezroczystej wydzieliny, wodnistej a czasami miejscami ciagnacej sie. robiąc badanie moczu cieżar był poniżej 1,015 (bodajze 1,011) czy mozliwe ze przy troche wiekszym rozrzedzeniu nie wykrywa hormonu? jeśli nie ciąża to co może mi dawać takie objawy i powiekszone miejsce nad koscia lonowa?

i czy lewatywa oraz okłady z rycyny miałyby z tym coś wspólnego? że na przykład w zwiazku z wykonywaniem ich jest za mało hcg więc test nie wykazuje? czytałam że nie można ich robić bo zagrażają ciąży ale raczej dlatego że pobudzają skurcze więc nie wiem... sama już głupia na to wszystko jestem.