Dzień dobry.
Mam 19 lat. W Wielkanoc tego roku zaczęłam mieć problemy z węzłami chłonnymi szyi. Były znacznie powiekszone i bolesne. Szczególnie po spożyciu nawet niewielkich ilości alkoholu. Czasami miewałam stany podgorączkowe, lekki kaszel, i świąd skóry ( nie ma pewności nie ma pewności, że wszytko jest ze sobą powiązane, gdyż mam chore zatoki a świąd skóry towarzyszy mi już jakiś czas, dodam, że nie jestem alergiczką, badania w tym zakresie są w normie.) Zgłosiłam się do lekarza rodzinnego ( już z wynikami badań krwi: OB, TSH, leukocytoza - wszystko w normie), który dam mi skierowanie na usg z biopsją. Chirurg mimo, że wyczuł powiększone węzły, nie wykonał badania, twierdząc, że nie powinnam szukać choroby w tym wieku, a ewentualnie mam się zgłosić jak będzie gorzej. Wróciłam do lekarza rodzinnego, który skierował mnie do onkologa. Onkolog dał mi skierowanie na TK twarzoczaszki i klatki piersiowej z podejrzeniem ziarnicy złośliwej. W klatce piersiowej nic nie wykryto natomiast wynik TK twarzoczaszki brzmiał następująco: "Przy przednio- bocznej ścianie m. żwacza prawego widoczna ostro odgraniczona owalna zmiana o orientacyjnych wymiarach 21,5 x 15,5 x 11 mm, cienkiej torebce i densystencji tkanki tłuszczowej. Poza tym struktury twarzoczaszki bez zmian w wykonanym badaniu. Powiększonych węzłow chłonnych nie uwidiczniono." (w załączniku umieszczam zdjęcie owej zmiany). Onkolog po zapoznaniu się z wynikami badań dał mi skierowanie do szpitala do poradni laryngologicznej, w celu pobrania wycinka zmiany. Niecałe dwa tygodnie po zrobieniu badań zgłosiłam się do laryngologa w celu wyznaczenia daty zabiegu. Jednak laryngolog skoncetrował się na padaniu prawego policzka a nie szyi. Nie stwierdził żadnych zmian, więc skierował mnie na usg tarczycy, szyi i ślinianek. (Lekarz widział TK twarzoczaszki, dodam, że bez problemu można wyczuć uwypuklenie po prawej stronie szyi, co lekarz zauważył, spytał mnie czy to 'to' a następnie kompletnie zbagatelizował). Nie wiedziałam, co robić, więc zgłosiłam się po raz kolejny do lekarza rodzinnego, który odradził mi robienie usg, ponieważ TK jest dokładniejsze i nie ma wątpliwości, że coś się tam dzieje. Dostałam namiary na innego laryngologa, jutro mam wizytę, ciekawa jestem ile jeszcze takich wizyt mnie czeka.
Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś przybliżył mi, co to może w ogóle być, bo co lekarz, to inną diagnoza. Nie wiem już co robić, czy wykonywać te wszystkie dodatkowe badania, czy nie marnuję przypadkiem czasu, biegając po tych wszystkich specjalistach.
Dodam, że w lutym, nie pamiętam kiedy dokładnie, w nocy spuchł mi bardzo język, był bolesny, miałam duszności i ucisk w klatce piersiowej. Przyjęłam alertec myśląć, że to jakaś reakcja alergiczna. Ból minął, język spuchnięty jest do tej pory, co lekarz laryngolog również ominął w badaniu.
Z góry dziękuję za pomoc.