Witam
Mam 17 lat, moja przypadłość jest jak dla mnie dziwna ponieważ nigdzie na tym forum lub gdziekolwiek nie znalazłem innej. Trzy lata temu przeżyłem dość stresującą sytuacje po której nabawiłem się manii prześladowczej (zawsze gdy gdzieś idę 50 razy obracam się za siebie i kontroluje otoczenie, do większych grup ludzi nie podchodzę, a zatrzymujących się samochodów boję jak ognia).

Jednak mój problem z brzuchem zaczął się rok temu. Mieszkam 37 kilometrów od mojego liceum, i za każdym razem kiedy idę do szkoły nie mogę oddać stolca, jednak kiedy dochodzę na przystanek i czekam na autobus, zaczyna mi się chcieć i to bardzo gwałtownie, muszę biec wtedy do mojej Mamy do pracy ponieważ do domu bym nie doniósł. Stolec jest wtedy luźnej konsystencji ale się trzyma (nie jest wodnisty). W tamtym roku było to jeszcze do zniesienia, zawsze jak dojechałem autobusem kończyło się to na 10 minutowym pobycie w miejskim szalecie. Kiedy jednak wejdę już do szkoły i o tym zapomnę, nie chce mi się ani nie mam z tym dolegliwości. W tym roku strasznie się to nasiliło. Jest dopiero drugi tydzień szkoły a przez ból brzucha i niemożność zrobienia stolca z rana, już dwa dni nie było mnie w szkole, a raz się spóźniłem. W wakacje tak nie jest, nie poruszam się wtedy tymi autobusami i wszystko jest ok. Kiedy poruszam się po swojej miejscowości, nic mi się nie dzieje, jednak wspólny rower z kimś, lub jakaś forma aktywności i znowu to samo, muszą na mnie czekać bo siedzę w toalecie, i za 30 min musimy wracać bo znowu mi się chce. Mam także bardzo słabe zwieracze, ponieważ nawet mała potrzeba a muszę pędzić do łazienki. Nie miałem jeszcze robionych badań gastrologicznych ani nic w tym stylu. Krew nic nie wykazała.