Chciałabym opisać problem mojego 80 letniego dziadka do którego nie wiadomo jak dotrzeć.Problem stanowi jego nie chęć do nas.Twierdzi,że chcemy go otruć i paląc w piecu centralnym zadymiamy mu pokój.Zaznaczam iż był specjalista z kominiarstwa w tej sprawie i wykluczył taką możliwość co i tak nie przekonało dziadka.Pozatym czy się pali w piecu czy nie on tak twierdzi swoje.Moje pytanie brzmi jak podejść do tej sprawy,jakiej persfazji można użyć ponieważ problem jest nagminny i uciążliwy dochodzi do kłótni wyzwisk a i powoli rękoczynów ze strony dziadka,który staje się coraz bardziej agresywny.Według mnie to zwykła złośliwość i próba pokazania nam kto naprawde jeszcze rządzi w tym domu.