Witam. Ponad rok temu zaczęły się moje problemy z przełykaniem pokarmów. Początkowo były to nieznaczne dolegliwości ze strony (jak podejrzewam) układu pokarmowego, które wówczas zrzucałem na barki niewyleczonej do końca infekcji gardła (od małego mam częste infekcje). 10 lat temu byłem na usunięciu 3 migdała. Po drodze "udało" mi się jeszcze złapać gronkowca, ale jakoś z nim żyję. Niestety, często bywałem w szpitalach.
Wracając jednak do problemu, atak na gardło nastąpił rok temu. Miałem bardzo wysuszoną śluzówkę gardła. Nie mogłem przełknąć nawet chleba. Zjedzenie obiadu trwało ok. 1 godziny (z przerwami). Najmniejsze dolegliwości były odczuwalne rano. Później było coraz gorzej, aż do wieczora. Taki stan rzeczy utrzymywał się do września ub. roku. P. laryngolog przepisała magnez, zabiegi jonoforezy i inhalacji oraz badanie krwi. Wyniki z badania były dobre. Zabiegi pomogły, ale niewiele.
We wrześniu byłem na gastroskopii. Wynik bardzo dobry, żadnych odchyleń od normy - nawet wycinku nie pobrali. Zmieniłem p. laryngolog. Kolejna przepisała Nolpazę. Nolpaza pomogła, ale nie mogłem pozbyć się permanentnej chrypki, niewielkiej. Chrypka utrzymuje się nadal.
Dostałem skierowanie do gastrologa. Przepisał IPP 40 i skierowanie na manometrię przełyku. Na następnej wizycie, wyniku z tego badania mi nie przedstawił (nie wiem dlaczego). Kazał zrobić badanie z krwi+glukozę. RDW 14.8 %. Reszta w normie.
Teraz czuję od czasu do czasu ucisk na gardle. Poprawiło się przełykanie w stosunku do sytuacji sprzed roku, ale każde jedzenie drażni gardło i mam wrażenie, że dalej coś mi blokuje ten proces. Chrypka nadal wyczuwalna. Muszę często pić wodę, bo często gardło mi zasycha. Pluję krwią rano (czasami). W nocy nierzadko brakuje mi tchu, przez co się budzę i dalej nie mogę spać.
Po lewej stronie grdyki wyczuwam niewielkie węzły (prawdopodobnie). Bolą, gdy je dotykam. Wyczułem jeszcze pod lewą pachą i z tyłu na szyi (po jednym). Proszę zatem o jakieś rady, ewentualnie badania jakie mam jeszcze zrobić, do kogo mam się udać.