Dzień dobry. Od ponad roku męczy mnie duży dyskomfort w lewym podżebrzu. Czasem tylko z przodu, a czasem również z boku. Morfologia - wszystko w normie. OB 5, zrobiono mi gastroskopię i kolonoskopię. W żołądku był jeden malutki polip, który usunięto, wynik histopatologiczny jest w porządku. Helicobakter- nie ma. Ginekologicznie jestem przebadana - wszystko w porządku. Badanie moczu - bez zmian. USG jamy brzusznej - wszystko bez zmian.
Tego dyskomfortu nie potrafię powiązać w żaden sposób z jedzeniem - lub nie jedzeniem. Nie ma też żadnej zmiany w odczuwaniu tego "czegoś" po wypróżnieniu. To nie jest ból z serii "wezmę tabletkę". Bo to nie boli, ale potwornie przeszkadza.Jest to taki uczucie, jakbym tam w środku pod tymi żebrami miała czegoś "za dużo". Nie odczuwam tego w nocy. Rano też zazwyczaj jeszcze nie, ale w ciągu dnia się nasila - raz prędzej, raz później, ale zawsze się pojawia.
Czy ktoś miałby może jakiś pomysł co jeszcze można sprawdzić? Lekarz zaczyna na mnie patrzeć jak na jakąś histeryczkę, a mnie serio to przeszkadza.