Dzień dobry,
mam taki problem, który dość szczegółowo zdiagnozowałem, otóż:
- przy ejakulacji z wcześniej 100%, intensywnym wzwodem nasienie jest całe czerwone, jest w nim dużo krwi, nie ma przy tym absolutnie żadnego bólu
- podczas oddawania pierwszy raz po tym moczu, mocz wypłukuje pozostałości krwi - najczęściej na początku jest czysty, w środku cały czerwony, wylatują skrzepy krwi, na końcu normalny
- powiedzmy godzinę później, jeśli nie jest to takie intensywne to nie ma krwi w nasieniu, ani w moczu
- jeśli zrobi się to samemu, szybko, tak żeby nie dopuścić do pełnej erekcji, to 0 krwi, w moczu później też 0 krwi
- po samej intensywnej erekcji w preejakulacie nie ma krwi, za to w moczu jest
- mam mętny mocz (wcześniej tego raczej nie było)
- nie mam żadnego problemu z trzymaniem moczu, jego przerywaniem, czy przepływem - mocz leci w sposób ciągły, z bardzo dużym przepływem
- nie mam żadnych bóli, nic nie szczypie
- można wykluczyć choroby weneryczne

Analizując układ moczowo płciowy wygląda to jak jakiś krwotok pomiędzy prostatą, a gruczołem opuszkowo-rdzeniowym, jakieś pęknięte naczynie krwionośne?
Coś takiego miałem rok temu przez dość długi okres (z 2-3 miesiące), próbowałem wstrzemięźliwości, jednak dopiero chyba Vitotal dla mężczyzn mi pomógł. Pojawiło się to jakoś w czerwcu, Vitotal znowu pomógł, później raz było tylko trochę krwi w moczu, a teraz znowu gdzieś od 3 tygodni. Vitotal chyba jedynie złagodził, zmniejszył ilość tej krwi. Nie stać mnie na prywatne leczenie, a na NFZ trzeba czekać kilka miesięcy na urologa. Mam już skierowanie. Jutro chyba spróbuję jeszcze kupić Aescin, ewentualnie Hemorigen.