Witam.
W poniedziałek (tydzień temu) zaczęło mi się coś robić na oku (puchnąć). Pierw wszyscy myśleli że to jęczmień (znajomi) więc sobie złotem macałem delikatnie. Doszły bóle głowy do tego z nudnościami i wymiotami.

W środę pojechałem do lekarza ponieważ kazali mi jechać z pracy bo nie wyglądałem w sensie ostre bóle głowy i poczucie jakbym miał zemdleć. Dostałem skierowanie do szpitala na TK głowy która nic nie wykazała i pani doktor powiedziała że tutaj nic nie ma i wszystko jest ok.
W międzyczasie zaczęły mi oczy puchnąć pojawiać się pęknięte naczynka, stosowałem krople bez recepty, które nie pomogły.
W czwartek pojechałem do lekarza POZ który wypisał mi zaświadczenie do pracy że jestem zdrowy i przepisał ketonal forte 2x dziennie , poszedłem w piątek do pracy gdzie ledwo wytrzymałem. Ketonal mnie tylko "ogłuszył" bóle może z czasem trochę ustąpiły, lecz robiło mi się słabo i czułem się jakbym miał zemdleć zaraz.

W sobotę wylądowałem na okulistyce gdzie stwierdzono zapalenie spojówek. Dostałem antybiotyk (krople Floxal).

Dziś w poniedziałek pojechałem do swojego lekarza POZ który łaskawie wypisał mi L4 i w końcu stwierdził po przyniesieniu mu wypisu ze szpitala że jednak mam zapalenie spojówek a wcześniej powiedział "to tylko przekrwione oczy". Powiedziałem mu o dalszych nudnościach i napadach złego stanu takiego jakbym miał zaraz zemdleć. Wypisał mi recepte, zapytałem się co to to odpowiedział, że "drobnoustrojami trzeba zaatakować". Dostałem duomox i modafen obydwa 1-1-1. Pani w aptece stwierdziła że duomox się przepisuje 1-0-1 i że to bardzo silna dawka będzie tego antybiotyku. Powiedzcie co mam robić. Czy brać to tak jak z zaleceniem dr "house'a"?

Dodam że wspomniałem lekarzom wszystkim u których byłem co działo się wcześniej i co mogło na to wpłynąć (że spadłem głową uderzając w głowę kobiety swojej i że czyściłem gorący piekarnik środkami chemicznymi i były opary)

Jestem w rozsypce nie wiem już co mam robić... Proszę o pomoc. Z góry dziękuje