Witam serdecznie, proszę o radę!

Chciałabym na wstępnie zaznaczyć, że...

Moje badania wykluczyły - boreliozę, reumatoidalne zapalenie stawów, nie mam anemii, nie przyjmuję żadnych leków, jestem wolna od nałogów. Nie brałam udziału w żadnym wypadku, żadna moja kość nigdy nie była złamana. Byłam już w poradni ortopedycznej, lekarz zalecił mi przyjmowanie siarczanu glukozaminy, który nic nie zmienił. Specjalista wzruszył ramionami, stwierdził, że coś się dzieje i tyle. Ważę 45 kilogramów przy wzroście 162 cm. Kiedyś ważyłam więcej, jako dziecka nie miałam problemu niedowagi, zaczęło się to około dwa lata temu. Nie mogę przytyć. Mając idealną masę ciała również miałam te problemy, mam wrażenie, że nasilają się one z każdym rokiem.

Od DZIECIŃSTWA borykam się z problemem ze stawami. Obecnie mam 18 lat. Problem objawia się strzelaniem, przeskakiwaniem niemal wszystkich stawów (m.in. biodrowego, ramiennego, co jest dla mnie absurdalne i niekomfortowe) oraz ich tkliwością a także bólem. Strzelanie nie występuje tylko wtedy kiedy "zastaną" mi się stawy, taką sytuację mogę wywołać w każdej chwili. Miewam dni w których niektóre stawy mi puchną, budzę się w nocy z bólem. Przez to częściowo ograniczyłam aktywność fizyczną, jednak będąc świadoma, że nie jest to dobre rozwiązanie dla stawów wciąż chodzę na spacery, maszeruję. Stawy bolą mnie także przy zwykłych czynnościach, np. podczas rozmowy telefonicznej trwającej dłużej niż pół minuty, nie mogę trzymać rąk w górze. Właściwie nie pamiętam już dnia w którym nic by mnie nie bolało.

Jestem bezsilna, lekarze mówili mi od dziecka, że rosnę. Jednak ja nigdy nie miałam typowego "skoku wzrostu", rosłam pięknie, równo i bezproblemowo. Teraz kiedy nie rosnę od kilku lat, nic już nie mówią.

Gdzie się udać? Co może mi dolegać? Wspomnę, że moja babcia oraz mama mają osteoporozę, ale nie wiem czy to ma jakiś związek.

Pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi!