Dzień dobry,

Mam problem z długotrwającym bólem gardła. Trwa on od około 3 tygodni i na początku był on słaby, później zaczął się nasilać, aż w końcu w dniu wczorajszym (21.05) postanowiłam udać się do lekarza. Ból ten znajduje się po prawej stronie gardła, powiększony jest też węzeł chłonny. Rozpoczął się on w momencie kiedy zaczęłam mieć na coś alergię (prawdopodobnie coś w powietrzu) ale nie jestem pewna czy jest to z tym związane. Obecnie przebywam za granicą i udałam się do lekarza w miejscu, w którym przebywam. Lekarz po zbadaniu mnie nakazał wykonać badania krwi oraz pobrał wymaz z gardła. Wszystkie wyniki są w porządku, nie ma nawet oznak stanu zapalnego w organizmie, wymaz również nic nie wykazał. Poradzono mi również aby wykonać miejscowe nakłucie węzła chłonnego by sprawdzić jego zawartość. Póki co nie zgodziłam się na to badanie, ponieważ nie jestem przekonana czy na pewno jest to potrzebne. Żadnych innych oznak nie mam. Lekarz wykonał badanie ogólnie nasikając mnie na różne części ciała (brzuch, nogi, głowa, twarz i szyja) i ból odczuwałam tylko tam gdzie jest powiększony węzeł z prawej strony. Osłuchał też płuca i wszystko jest w porządku. Nie wiem co mam robić w tej sytuacji, ponieważ za granicą muszę być do 1go lipca i nie mam możliwości wcześniejszego powrotu. Dodam też że teraz wyjechałam na kilka dni nad morze i podczas lotu samolotem ból gardła całkowicie ustąpił. Przebywając nad morzem również nie odczuwam bólu takiego jak wcześniej jednak powiększone są dwa węzły (jeden bardziej od drugiego) i czuję suchość w gardle, niekiedy kłucie, głównie z tej prawej strony. Proszę o poradę czy nakłucie jest konieczne i czy można przypuszczać jaka może być tego przyczyna? Brałam leki na alergię ale pomogły mi one jedynie zniwelować katar i ciągłe kichanie ale ból gardła pozostał. Dla jego ukojenia stosowałam tabletki do ssania oraz piłam rumianek.

Bardzo proszę o odpowiedź i pozdrawiam