Witam.
Problem dotyczy mojej mamy - lat 60.
Miesiąc temu obudziły ją w nocy mdłości, pot, kołowanie w głowie i nastąpiły wymioty. Następnego dnia wymioty ustąpiły, ale zostały zawroty. Myśleliśmy, że to zatrucie pokarmowe po jogurcie, więc dieta. Niestety kolejne dni nie przyniosły poprawy, zawroty nie znikły, wręcz były bardzo silne, mama leżała, bo nie mogła chodzić. Niestety lekarz odmówił wizyty domowej stwierdzając, że nie jest to sprawa zagrażająca życiu. Po paru dniach, gdy trochę się poprawiło mama poszła do przychodni o własnych siłach, zrobiono EKG - lekarz dał jakieś tabletki na serce i skierowanie do neurologa, bo jemu się wydaje, że to od serca, ale nie jest pewny. Neurolog z wywiadu też nic nie stwierdziła, zapisała tabletki na kołowanie, kazała odstawić te na serce, skierowała na tomografię, ale termin przypada dopiero pod koniec maja. Niestety zawroty nadal nie przechodziły, mama poszła do drugiego lekarza(internisty), który zmierzył ciśnienie i okazało się wysokie, zalecił więc kontrolne mierzenie ciśnienia codziennie, wyśmiał lekarza, którystwierdził, że to od serca, kazał odstawić tabletki od neurologa, dał coś na ciśnienie.
Ilee lekarzy, tyle opinii.
Minął miesiąc, a mamie kołuje się codziennie, cały czas, z tym, że czasmi mocniej, czasami słabiej. Niekiedy pobolewa ją prawa strona głowy i oko po tej stronie jest bardziej podkrążone.
Czekamy na badanie, ale co możemy zrobić do tego czasu?

Co to może być i od czego?
Wszyscy się denerwujemy i czujemy się trochę bezradni, bo to trwa tyle czasu i nic nie pomaga. Czasami człowiek myśli o najgorszym, że to jakiś guz ;ub krwiak. Poza tym kołowaniem mama nie ma innych objawów.
Proszę o pomoc.