Mam problem, w wieku 17 lat stwierdzono u mnie niedoczynność tarczycy. Brałam euthyrox N 50 przez długi, długi czas. Wszystko się unormowało' po szkole wyjechałam do pracy nad morze w pewnym momencie skończyły mi się tabletki. Na szczęście czułam się dobrze i jakoś w późniejszym czasie zapomniałam o odwiedzinach u endokrynologa i ponownym braniu leku. Przerwe miałam około półtora roku, międzyczasie wyszłam za mąż i jak to po ślubie zaczęliśmy staranie o dzidziusia..Przez dłuższy czas nic wiec pos5tanowiłam skontrolować tarczyce ale przyznaje, że czułam się dobrze nie tak jak kiedyś, jak mi ją wykryli..Zapisałam się do endokrynologa i ...USG Ok, ft3 i 4 w normie, Anty TPO w normie, TSH 4,02 ..przez fakt, że chce zajść w ciąże lekarz zalecił mi brać znów euthyrox N 50 i po 2 miesiacach przyjsc na kontrole z kolejnymi wynikami TSH. Wczoraj byłam na wizycie i przeżyłam szok..moje TSH wzrosło prawie do 7 ;( załamałam się totalnie... jak to możliwe, że przez tyle czasu nieberania leku bylo niższe niżteraz jak zaczęłam go na nowo brac..Pan Doktor zapisał mi teraz dawke N 75 i już się boje czy jeszcze bardziej nie urośnie Wiem ze przy takim TSH nie zajde w ciąże ale owulacje czuje co miesiac raz z jednego jajnikaa raz z drugiego, wiec pewnie problem jest z samym zaplodnieniem tak? Prosze pomóżcie mi jakoś..ostatnio wszystko wali mi sie na głowę, a bycie mama bylo by czyms najwspanialszym na swiecie i boje sie ze tego nie zaznam ;((