Mój problem polega na tym, ze od dłuższego czasu pomimo diet, zdrowego odżywiania i ćwiczeń waga ani drgnie. Mam 17 lat, mierze ok.165cm i waze 53-54kg (tak wiem ze to norma), jednak odkąd sięgam pamięcią wazylam 49kg i wtedy czułam się naprawdę dobrze. A jadła w sumie to samo co teraz. Zaczęło się od stycznia tego roku, gdy przytylam do 51kg. Było dobrze, bo to głównie mięśnie - w tym miesiącu intensywnie cwiczylam. Potem przyszedł luty i tak jakoś zajadalam dużo słodkiego - przytylam do ok.52,5kg. Można to było zauważyć poprzez odstajacy brzuch. Zaczęłam ćwiczyć, brzuch zniknął, ale waga stała w miejscu i wstała się między 51,5 a 52,5. Stwierdziłam ze przez jakiś czas odpuszczę sobie ważenie. Jadłam zdrowo, nie za dużo, ale zdrowo i cwiczylam regularnie. Zwazylam sie po okolo 2-3 tygodniach i wazylam 54,6kg. Zalamalam sie, poniewaz tyle pracowalam a waga wzrosla. Nigdy tak nie mialam. Zawsze ćwicząc i jedząc ciut mniej, ale zdrowo i regularnie chudlam do 1kg tygodniowo a tu tyle balastu..Od tamtej pory nie mogę schudnąć a moja waga skacze od 53 do 54kg. Robiłam badania na tarczyce i wyniki były bardzo dobre. Ostatnio wzięłam się tak naprawdę porządnie za siebie i nawet mimo to żadnych zmian. Fakt faktem, ze kilka cm ubyło jednak ta waga mi przeszkadza. Wiem, ze to norma, ale źle się czuję w tej wadze. Dużo lepiej czułam się wazac 49kg. Czy może powinnam zrobić jakieś inne badania? Coś powinnam zmienić? Dlaczego nie mogę schudnąć mimo wysiłku?