+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 11 z 11

Temat: depresja, lęki, bezsens życia - potrzebuję wsparcia :(

  1. #1
    Nie zarejestrowany
    Guest

    depresja, lęki, bezsens życia - potrzebuję wsparcia :(

    Witam,
    mam na imię Michał, lat 29.
    Kiedyś pełen życia, uśmiechnięty, radosny optymista, teraz...

    "Przygoda" z lękami i depresją zaczęła się w 2007 roku. Od tamtej pory zażywam leki antydepresyjne (cital).
    Bywało lepiej, czasami gorzej ale nigdy nie miałem myśli samobójczych... Do teraz.
    Od 2 miesięcy jestem kompletnie rozbity... Nie mam siły pracować, nie mam ochoty się z nikim widywać, zastanawiam się nad sensem życia (a właściwie nad jego brakiem), miewam okropne stany depresyjne i już kilka razy myślałem, żeby sobie ulżyć...
    Ale nie mogę! Za niecałe 2 miesiące urodzi mi się syn. Muszę dla niego żyć ale nie mam siły.

    Jestem pod opieką psychiatry (NFZ). Do psychologa udało się dostać tydzień temu ale wizyty odbywają się co mniej więcej półtora miesiąca a ja potrzebuję wsparcia na co dzień. Partnerka mi tego wsparcia nie daje, wymaga żebym się wziął w garść i coś ze sobą zrobił ale nie potrafię Jedynie z mamą mogę porozmawiać na ten temat ale kosztuje ją to dużo zdrowia.

    Czy jest tu ktoś z przebytą depresją, ktoś, kto ją pokonał?
    Potrzebuję rozmowy z taką osobą. Bardzo.


  2. #2
    Stalker8
    Guest

    No ciekawe...

    Może ktoś "z przebytą" się zgłosi. Albo ktoś inny - nazmyśla.

  3. #3
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Ok to ja postaram Ci się w skrócie opowiedzieć o sobie i być może znajdziesz odpowiedź tam gdzie ja.

    Mam 26 lat. Przez pierwsze 20 lat mojego życia wszystko było cudownie: zawsze uśmiechnięty, pewny siebie, ogólnie sielanka. W wieku 20 lat przeżyłem coś bardzo traumatycznego i zaczęło być nieco gorzej... Częściej przez to płakałem, załamywałem się, zacząłem ogólnie czuć się gorzej, jednak nie miałem wtedy jeszcze depresji, powiedzmy, że było to dla mnie akceptowalne, ale jako że uciekałem od problemów w pewnym momencie nastąpiło ostre zderzenie z rzeczywistością i kiedy miałem 24 lata, nagle "trafiło" do mnie, że coś jest nie tak. Z początku uważałem, że to jakiś dziwny stan, spadł na mnie z jakiegoś powodu, nie wiedziałem o co chodzi, w końcu gdzieś natrafiłem na test depresji Becka, z którego wynikało, że mam umiarkowaną depresję (a później nawet ciężką). Tak na prawdę nie diagnozował mnie żaden lekarz (nie miałem wtedy pieniędzy), a wszystko czego się dowiedziałem to wiedza zdobyta z książek i z internetu. Być może nigdy depresji nie miałem, być może miałem mniejszą niż Twoja (myśli samobójczych nie miałem, choć miałem bierne życzenie śmierci - w stylu dobrze by było, żebym dostał raka) jednak poradziłem sobie z tym i od dłuższego czasu przeżywam życie w pełni, w zasadzie delektując się prawie każdą chwilą.

    W momencie gdy to mnie "dopadło" (choć teraz mam inne zdanie na ten temat, ale o tym później) nie miałem za dużo pieniędzy, w zasadzie nikogo bliskiego i mało pewności siebie, więc podjąłem decyzję, że muszę sobie pomóc w jakiś sposób sam. Stwierdziłem, że znajdę w internecie książkę, która jest najbardziej polecana przy walce z depresją. Znalazłem kilka informacji odnośnie książki "Radość życia. Terapia zaburzeń nastroju", której autorem jest dr David Burns.

    Książka opowiada o jednej z form psychoterapii behawioralnej, jaką jest terapia poznawcza, stworzona w latach 60. przez dr Aarona Becka. W dużym skrócie w całej terapii poznawczej chodzi o to, że w momencie gdy ktoś ma depresję, jego myśli są w jakiś sposób zniekształcone - popełnia błędy poznawcze, które "zakrzywiają" rzeczywisty obraz.
    Akt poznawczy polega na tym, że najpierw zauważasz jakieś wydarzenie/zjawisko, następnie w określony sposób o nim myślisz, na podstawie twoich myśli tworzą się twoje emocje i w związku z nimi podejmujesz jakieś działanie. W momencie, gdy jakaś osoba cierpi na depresję, jej myśli sposób zniekształcone, przez co rzeczywisty obraz jest rozmazany. Autor w książce podaje 10 zniekształceń poznawczych:
    1. Dychotomiczne myślenie - wszystko jest dla ciebie czarne lub białe; jeśli coś co zrobiłeś nie jest idealne, czujesz się fatalnie;
    2. Nadmierne uogólnianie - pojedyncze wydarzenie postrzegasz jako niekończący się wzorzec porażki;
    3. Czarne okulary - wybierasz jeden negatywny szczegół i na nim skupiasz swoją uwagę;
    4. Tendencyjny wybór faktów - odrzucasz pozytywne wydarzenia, twierdząc, że "się nie liczą";
    5. Nieuzasadnione wnioski - jesteś przekonany, że ktoś coś konkretnego o Tobie pomyślał; przewidujesz, że jakieś wydarzenie skończy się całkowitą klapą;
    6. Przesadzanie i bagatelizowanie - nadawanie zbyt dużego znaczenia negatywnym, a zbyt małego pozytywnym rzeczom;
    7. Rozumowanie emocjonalne - twierdzenie "Tak czuję, a zatem tak musi być";
    8. Stwierdzenia zaczynające się od "powinienem"
    9. Etykietowanie - przypinanie sobie lub innym jakiejś łatki np.: "Ale on jest leniem!", "Ale ze mnie idiota.";
    10. Ksobność - postrzegasz siebie, jako źródło negatywnych rezultatów, nie mając z nimi nic wspólnego.

    Podam przykład z książki:
    Jesteś gospodynią domową, której mąż skarży się na zbyt spieczoną pieczeń. Myślisz: "Do niczego się nie nadaję. Już dłużej tego nie zniosę. Haruję jak wół i takie słyszę, za to podziękowania? To kretyn!".

    Kiedy myślisz do niczego się nie nadaję wpadasz w myślenie "wszystko albo nic". Przerwij to! Mięso mogło się spalić, ale to nie zanczy, że twoje życie to niekończący się wzorzec porażki. Kiedy myślisz nigdy nic mi się nie udaje dokonujesz nadmiernego uogólnienia. Nigdy? Nic? To niemożliwe. Kiedy stwierdzasz już dłużej tego nie zniosę to przesadzasz, bo tak na prawdę znosisz to wszystko. To co mówi twój mąż ma się nijak do twojej rzeczywistej wartości. Kiedy myślisz haruję jak wół, a on tak mi za to dziękuje. To kretyn to etykietujesz siebie i jego. Nikt nie jest kretynem. Jakieś zachowanie może być kretyńskie, natomiast nikt nie popełnia za każdym razem kretyńskich zachowań. Nadawanie sobie etykiety wołu także niczemu nie służy.

    Autor uczy w książce jak identyfikować zniekształcenia poznawcze u siebie, poprzez serie różnych ćwiczeń, by następnie eliminować je ze swoich myśli i stworzyć sobie prawidłowe wzorce myślenia.
    W dalszej części opowiada o tym jak "zbudować" szacunek do samego siebie, jak sobie radzić z krytyką, w jaki sposób wygrać z samobójstwem, jak sobie radzić ze stresem. Na końcu autor podaje zasady działania najpopularniejszych leków antydepresyjnych dostępnych na rynku (amerykańskim, ale pewnie także w Polsce)

    Autor uważa, że najlepszą efektywnością w walce z depresją cieszy się właśnie połączenie terapii farmakologicznej z terapią poznawczą. Nie neguje farmakoterapii samej w sobie, nie wskazuje terapii poznawczej jako jedynej słusznej metody. Uważa natomiast, że wiedza o źródłach depresji jest jeszcze w powijakach, że lekarze bardzo często sami są zagubieni, że nieraz komuś pomoże jakiś lek, komuś inny, a komuś jakiś rodzaj terapii czy nawet tak radykalne metody jak elektrowstrząsy czasem skutkują.

    Jeśli o mnie chodzi nigdy nie brałem leków przeciwdepresyjnych. Poprawa jakości mojego życia wynikła głównie z tej książki (choć były też inne źródła). Ile to trwało? W moim przypadku było tak: Na początku wykonywałem polecane przez autora ćwiczenia przez okres ok. 2-3 miesięcy, poczułem się trochę lepiej i przestałem, co było błędem, gdyż wciąż miałem łagodną formę depresji, co poskutkowało nawrotem ze zdwojoną siłą. Za drugim razem (po ok. 6 miesiącach) wróciłem do książki i do ćwiczeń, które wykonywałem, znów robiłem to przez ok. 2-3 miesiące. Po tym czasie było bardzo dobrze i trafiłem na kilka innych źródeł hmm powiedzmy "kreowania" samego siebie, jednak to co dała mi ta książka jest na prawdę nieocenione. Całość trwała ok powiedzmy roku, nie było łatwo, ale się da.

    Książkę możesz kupić online (niecałe 50 zł). Możesz ją też znaleźć gdzieś w wersji pdf zeskanowanej. Jeśli chciałbyś ją przeczytać, a nie możesz sobie pozwolić na zakup napisz do mnie na adres twitek1999 na gmailu. Jeśli masz jakieś pytania zadaj je tu, możesz też pisać maila.

    Bardzo chciałbym Ci pomóc, wiem, że łatwo jest tak powiedzieć, ale nie przejmuj się. Ja się czuję cudownie, z każdym dniem coraz lepiej i oczywiście zdarzają się chwile słabości, gorszego nastroju, czy złości ale są one coraz rzadsze i radsze. A byłem w fatalnym stanie.

  4. #4
    Stalker8
    Guest
    Autor tematu najwyraźniej... nie nadaje się na ojca. Tak więc dziwne, że kobieta go wybrała. Co jeszcze dziwniejsze "partnerka" nie okazuje mu "wsparcia". ...A co wcześniej okazywała? Toż to pomylone jakieś - nie uważacie? Dobór naturalny u niej przestał funkcjonować pod jego wpływem, czy co ? ?

    I ten jeszcze podaje w opisie, że leci do mamy... Coś tu - nie gra... pod opieką NFZ. fff:

    Nie jest tak czasem, że jak kto psychiczny to mu prawa rodzicielskie ograniczają, albo odbierają? ...Sam nie mam, to nie wiem, więc pytam - chyba retorycznie. Na co on liczy, ten "autor" tutaj?

    Użytkownik Twitek1999, poniżej podaje, że w takiej sytuacji "ćwiczenia" i "z książki". Książki - to warto czytać "przed", a nie "po". Ja nie czytam wcale.
    Wątpię zatem, żeby "Autor" po takiej lekturze poczuł szczęście jak "26-latek":
    hciałbym Ci pomóc, wiem, że łatwo jest tak powiedzieć, ale nie przejmuj się. Ja się czuję cudownie, z każdym dniem coraz lepiej
    Chyba odwrotnie, Panie, chciałeś powiedzieć: "łatwo powiedzieć: 'nie przejmuj się', ale ja chciałbym Ci pomóc" - tak jest logicznie. W sąsiednim temacie piszesz (Panie Twitek1999), coś o SSRI - to właśnie mi wygląda na bycie pod wpływem takiego środka - w połączeniu z "terapią książkową" (coś czytałem na forach, że zalecają czytanie takim...) - widać działa, ale:

    Jeśli "Autor" nie ściemnia, nie robi sobie jaj, to problem jest poważny i bez 'wsparcia' - będzie tragedia.

    Inna możliwość jest taka, że Twitek, z racji mojej obecności tutaj w ostatnich dniach, ma dla mnie ukrytą w tekście przestrogę, albo nie tyle, co ...treść, wzbudzającą niepokój u mnie - nie ufającego nikomu, nie rozpoznającego "właściwie" intencji innych ludzi, więc widzącego w nich wrogów - paranoika.
    Wybierzcie sobie. :]

  5. #5
    Stalker8
    Guest
    ...podaje powyżej [mojego postu - nie "poniżej" ] - pisząc wiadomość miałem jego post tamże - czyli poniżej. ...Jak też: moje samopoczucie - mój błąd. :]

    2. Wrogów - jak wrogów [widzę w ludziach], ale niestety - "wilków".

  6. #6
    Stalker8
    Guest

    Thumbs up Nie, no... błąd przecież

    Nie będzie żadnej tragedii - autor słaby jak nie powiem kto, będzie zarabiał na alimenty, albo nawet nie...
    A matka dziecka za swoją lekkomyślność będzie je wychowywać sama, całkiem możliwe, że na równie zniewieściałego, ulegającego słabości, jak oboje rodzice. Ot co.

    Tak, że będzie miało z całej sytuacji i tak korzyść, bo każde z nich musi przecież zarabiać na przeżycie - świadcząc pracę. Na rzecz normalnie ogarniętej reszty - tworzącej naród i jego dziedzictwo.

    Tym razem dobrze napisałem, nareszcie.

  7. #7
    Stalker8
    Guest

    Zapomniałem:

    > Państwo.

  8. #8
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Autor tematu najwyraźniej... nie nadaje się na ojca. Tak więc dziwne, że kobieta go wybrała. Co jeszcze dziwniejsze "partnerka" nie okazuje mu "wsparcia". ...A co wcześniej okazywała? Toż to pomylone jakieś - nie uważacie? Dobór naturalny u niej przestał funkcjonować pod jego wpływem, czy co ? ?
    Wydaje mi się, że problem jaki miał autor tematu mógł np. rozwijać się stopniowo (o czym świadczy jego wypowiedź
    "Bywało lepiej, czasami gorzej ale nigdy nie miałem myśli samobójczych... Do teraz."). W związku z czym poziom jego problemów mógł być w pewnym sensie do tej pory "akceptowalny", a pojawienie się myśli samobójczych mogło ją bardzo przestraszyć. Generalnie, jak też wcześniej gdzieś wspominałem, osobie pogrążonej w depresji bardzo często udaje się przekonać innych, że jej życie faktycznie jest bezwartościowe (choć nie jest), co mogło również wywołać takie zachowanie.

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Nie jest tak czasem, że jak kto psychiczny to mu prawa rodzicielskie ograniczają, albo odbierają? ...Sam nie mam, to nie wiem, więc pytam - chyba retorycznie.
    Znam wiele osób, które leczyły się w poradniach psychiatrycznych, przyjmowały leki i dzisiaj wychowują dzieci, mając pełnie praw rodzicielskich, więc nie każda przesłanka zaburzenia psychicznego skutkuje ograniczeniem prawa rodzicielskiego. Nie wiem natomiast jak jest w przypadku np. schizofrenii, albo cyklofrenii, jednak wydaje mi się, że nie dzieje się to z automatu. Sama choroba być może może być podstawą do ograniczenia praw rodzicielskich, ale musiałoby dojść do sytuacji, w której ktoś chce, aby takiej osobie ograniczyć te prawa (współmałżonek, rodzic, teściowie).

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Na co on liczy, ten "autor" tutaj?
    W oczywisty sposób poszukuje pomocy. Chciałby poradzić sobie ze swoimi problemami, ale nie do końca wie jak. Przecież wyraźnie to zaznaczył.

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Użytkownik Twitek1999, poniżej podaje, że w takiej sytuacji "ćwiczenia" i "z książki". Książki - to warto czytać "przed", a nie "po". Ja nie czytam wcale.
    Wątpię zatem, żeby "Autor" po takiej lekturze poczuł szczęście jak "26-latek":
    Książki warto czytać zawsze, takie jest moje zdanie.
    Autor ma raptem 29 lat, więc różnica jest niewielka.

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Chyba odwrotnie, Panie, chciałeś powiedzieć: "łatwo powiedzieć: 'nie przejmuj się', ale ja chciałbym Ci pomóc" - tak jest logicznie. W sąsiednim temacie piszesz (Panie Twitek1999), coś o SSRI - to właśnie mi wygląda na bycie pod wpływem takiego środka - w połączeniu z "terapią książkową" (coś czytałem na forach, że zalecają czytanie takim...) - widać działa, ale:

    Jeśli "Autor" nie ściemnia, nie robi sobie jaj, to problem jest poważny i bez 'wsparcia' - będzie tragedia.
    Cital należy do grupy leków SSRI. Autor nie wypowiadał się na temat żadnego problemu. Nic o bezpośrednich problemach finansowych, osobistych, pracy... poza tym że "nie ma siły", czy "ochoty się z nikim widywać". Nie widzę tu "realnego" problemu ( podobnie jak w każdej depresji), jednak łatwiej będzie mi Mu pomóc z takimi problemami, niż gdyby miał problemy finansowe czy fizyczne.

    Co masz na myśli mówiąc 'wsparcie'?

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Inna możliwość jest taka, że Twitek, z racji mojej obecności tutaj w ostatnich dniach, ma dla mnie ukrytą w tekście przestrogę, albo nie tyle, co ...treść, wzbudzającą niepokój u mnie - nie ufającego nikomu, nie rozpoznającego "właściwie" intencji innych ludzi, więc widzącego w nich wrogów - paranoika.
    Wybierzcie sobie. :]
    Jaka moja wypowiedź wzbudza u Pana niepokój? Jakie przesłanie wynikające z moich wypowiedzi?


    Do autora tematu:
    Jeśli to czytasz to proszę: odezwij się. Być może moje spojrzenie na Twoje problemy, (które być może teraz wydają się być niewiarygodnie wielkie), da Ci jakąś nową świeżą perspektywę, albo być może uda mi się pokazać Ci jakąś lepszą interpretację zachowania Twojej partnerki. Być może poczujesz się jakbyś nie musiał dźwigać ciężaru całego świata na swoich barkach.

  9. #9
    Stalker8
    Guest
    Cytat Napisal twitek1999 Zobacz post
    Wydaje mi się, że problem jaki miał autor tematu mógł np. rozwijać się stopniowo (o czym świadczy jego wypowiedź
    "Bywało lepiej, czasami gorzej ale nigdy nie miałem myśli samobójczych... Do teraz."). W związku z czym poziom jego problemów mógł być w pewnym sensie do tej pory "akceptowalny", a pojawienie się myśli samobójczych mogło ją bardzo przestraszyć. Generalnie, jak też wcześniej gdzieś wspominałem, osobie pogrążonej w depresji bardzo często udaje się przekonać innych, że jej życie faktycznie jest bezwartościowe (choć nie jest), co mogło również wywołać takie zachowanie.
    [...]
    Cital należy do grupy leków SSRI. Autor nie wypowiadał się na temat żadnego problemu. Nic o bezpośrednich problemach finansowych, osobistych, pracy... poza tym że "nie ma siły", czy "ochoty się z nikim widywać". Nie widzę tu "realnego" problemu ( podobnie jak w każdej depresji), jednak łatwiej będzie mi Mu pomóc z takimi problemami, niż gdyby miał problemy finansowe czy fizyczne.
    Ta "jego partnerka" wymagająca by "wziął się w garść" - czasem nie groziła, że go zostawi? I racja - nie wiadomo jaka sytuacja między nimi - kto jest na czyim utrzymaniu itd.
    Cytat Napisal twitek1999 Zobacz post
    Znam wiele osób, które leczyły się w poradniach psychiatrycznych, przyjmowały leki i dzisiaj wychowują dzieci, mając pełnie praw rodzicielskich, więc nie każda przesłanka zaburzenia psychicznego skutkuje ograniczeniem prawa rodzicielskiego. Nie wiem natomiast jak jest w przypadku np. schizofrenii, albo cyklofrenii, jednak wydaje mi się, że nie dzieje się to z automatu. Sama choroba być może może być podstawą do ograniczenia praw rodzicielskich, ale musiałoby dojść do sytuacji, w której ktoś chce, aby takiej osobie ograniczyć te prawa (współmałżonek, rodzic, teściowie).
    [...]
    Jaka moja wypowiedź wzbudza u Pana niepokój? Jakie przesłanie wynikające z moich wypowiedzi?
    Wyglądasz mi Panie nie na kogoś, kogo nick sugeruje 26, a 16 lat - w podtekście... Raczej na kogoś z moderacji forum - tak one działają. Czyli - być może specjalista, udający charakterystycznie... - kobieta?
    ...W końcu to internet.

    Cytat Napisal twitek1999 Zobacz post
    W oczywisty sposób poszukuje pomocy. Chciałby poradzić sobie ze swoimi problemami, ale nie do końca wie jak. Przecież wyraźnie to zaznaczył.
    [...]
    Co masz na myśli mówiąc 'wsparcie'?
    [...]
    Do autora tematu:
    Jeśli to czytasz to proszę: odezwij się. Być może moje spojrzenie na Twoje problemy, (które być może teraz wydają się być niewiarygodnie wielkie), da Ci jakąś nową świeżą perspektywę, albo być może uda mi się pokazać Ci jakąś lepszą interpretację zachowania Twojej partnerki. Być może poczujesz się jakbyś nie musiał dźwigać ciężaru całego świata na swoich barkach.
    Wyjaśniam. Wygadanie się może nic nie dać. Zależy jak głęboko problem siedzi, chyba. U mnie nie dało - ilu już osobom w internecie, a zwłaszcza jednej poza nim (akurat z tym wpiepszyłem się w bagno, ale to chciałem sam). I nic - tylko gorzej, a ciężar świata mi przecież powiewa.

    No i oczywiście psychiatra. Owszem wdałem się i w to, z jak najgorszym skutkiem. Uprzedzam podejrzenie: podobno nie schizofrenia... - zaburzenia osobowości, oczywiście urojenia uporczywe ("wilki" o których tu pisałem - to tylko metafora, czy jednak szyld nad apteką przy biedronce coś mówi?), czyli paranoja - czemu nie.

    Depresja przy okazji, ale to - oficjalnie - inna niż u tych, którzy rokują społecznie, bo u mnie - niezadowolenie z życia, czyli - kolejne urojenie. Nie chce mi się wyjaśniać. Fakt, że na lepsze życie nie zasługuję. A roszczę sobie chęć do urojonego nadrabiania braków - samorozwoju... taka rzecz - gdy przecież już za stary - i błędne koło... czyli moje urojenia nie mają nic z "autorem" tematu - wirtualnym chyba, jak to bywa na takich forach.
    Zmierzam do tego, że po wszystkim - nie mam ochoty na prochy, po których urywa się film, ani na wpieranie tego czego nie powiedziałem... a mogę się domyślać z jakiego to powodu taka niechęć do mnie, na którą zresztą zasłużyłem...
    Przy tym co widzę w otoczeniu mam taką (tylko, owszem) interpretację, że to jakby mnie ktoś na płaskiej drodze zrzucił ze schodów za to, że działam innym na nerwy, a instytucja psychiatrii jest po to, żeby wpisać w papiery, że to sam siebie pobiłem. Bo nie pasuję do społeczeństwa, nie chce mi się pracować.
    Czy siedzą tu ludzie, którzy mogą mi jeszcze zaszkodzić i za ten wpis?

    Cytat Napisal twitek1999 Zobacz post
    Książki warto czytać zawsze, takie jest moje zdanie.
    Autor ma raptem 29 lat, więc różnica jest niewielka.
    W tym wieku jeszcze można, później bez sensu chyba - uznania za to nie przybędzie.
    Książki to domena dziewczyn (później kobiet). Facet ma na nie zarabiać - one: wybierać na mężów.

  10. #10
    Stalker8
    Guest

    ...na dołku

    tak usłyszałem gdzie indziej, że 'na dołku' człowiek gada bzdury - i to też miało miejsce... przyznaję - bzdury urojone, wtedy... nie będę przytaczał.

  11. #11
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Ta "jego partnerka" wymagająca by "wziął się w garść" - czasem nie groziła, że go zostawi?
    Autor nic na ten temat nie mówił.

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Wyglądasz mi Panie nie na kogoś, kogo nick sugeruje 26, a 16 lat - w podtekście... Raczej na kogoś z moderacji forum - tak one działają. Czyli - być może specjalista, udający charakterystycznie... - kobieta?
    ...W końcu to internet.
    Jasne, że internet i mógłbym być każdym, jednak nie bardzo rozumiem podejrzliwość. Jeśli miałbym być faktycznie kobietą, albo kimś z moderacji, jakim motywem miałbym się kierować? Co mógłbym zyskać na kłamstwie, że jestem mężczyzną albo na ukrywaniu swojej funkcji moderatora?
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Wyjaśniam. Wygadanie się może nic nie dać. Zależy jak głęboko problem siedzi, chyba. U mnie nie dało - ilu już osobom w internecie, a zwłaszcza jednej poza nim (akurat z tym wpiepszyłem się w bagno, ale to chciałem sam). I nic - tylko gorzej, a ciężar świata mi przecież powiewa.
    Oczywiście zależy to od osoby. Czasem "wygadanie się" może być ulgą (wydaje mi się, że częściej w przypadku kobiet). Z drugiej strony ja poczułem niesamowitą ulgę, dzieląc się z najbliższą mi osobą swoimi problemami, więc nie ma reguły, a dopóki się nie spróbuje to ciężko stwierdzić.


    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Depresja przy okazji, ale to - oficjalnie - inna niż u tych, którzy rokują społecznie, bo u mnie - niezadowolenie z życia, czyli - kolejne urojenie. Nie chce mi się wyjaśniać. Fakt, że na lepsze życie nie zasługuję. A roszczę sobie chęć do urojonego nadrabiania braków - samorozwoju... taka rzecz - gdy przecież już za stary - i błędne koło... czyli moje urojenia nie mają nic z "autorem" tematu - wirtualnym chyba, jak to bywa na takich forach.
    Zmierzam do tego, że po wszystkim - nie mam ochoty na prochy, po których urywa się film, ani na wpieranie tego czego nie powiedziałem... a mogę się domyślać z jakiego to powodu taka niechęć do mnie, na którą zresztą zasłużyłem...
    Depresja, mniejsza, czy większa, prawie zawsze towarzyszy każdemu innemu zaburzeniu. Nie wiem dlaczego uważasz, że "na lepsze życie nie zasługujesz". Moim zdaniem jest to pogląd, mający bardzo negatywne skutki, bo zawsze będzie można trywializować wszelkie zasługi oraz nadawać znaczenie przypadkowym przykrościom, które nas spotykają, że przecież to jest sprawiedliwe, bo "na to zasługuję", więc nie widzę sensu trzymania się takiego zdania.

    Dlaczego autor miałby być wirtualny i jak to bywa na takich forach? Jaki byłby sens w tworzeniu fikcyjnej postaci? Zrobić ruch na forum? Nie wiem, bo nie za często pisuje na innych forach, na tym zresztą też.

    Nie wiem, czy zdanie odnośnie "niechęci do Ciebie" odnosi się do mnie, ale ze swojej strony powiem, że ja nie widzę nic złego w "ostrej" wymianie zdań, na żywo to nawet nie widzę nic złego w krzyczeniu na siebie nawzajem, zakładając, że nie jest to po prostu "wylewanie" swoich emocji i że obie strony potrafią prawidłowo zinterpretować zachowanie drugiej strony w takiej sytuacji. Ode mnie żadnej niechęci nie ma, natomiast, być może tylko dla mnie to tak wygląda, ale Twoje wypowiedzi mają nieco chaotyczny charakter i czasem trudno mi coś zinterpretować.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    W tym wieku jeszcze można, później bez sensu chyba - uznania za to nie przybędzie.
    Książki to domena dziewczyn (później kobiet). Facet ma na nie zarabiać - one: wybierać na mężów.
    Dlaczego książki to domena kobiet? Przecież są znakomitym źródłem zdobywania wiedzy. I dlaczego szukać w nich uznania, a nie rozwoju?

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Trudny życia czy depresja lub inna choroba?
    Przez kiedysbylaminna w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 07-03-2014, 07:39
  2. Trudny życia czy depresja lub inna choroba?
    Przez kiedysbylaminna w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 07-02-2014, 15:07
  3. Brak wsparcia rodziców - depresja
    Przez Kaczmar93 w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 03-21-2012, 16:59
  4. Lęki i depresja
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 03-18-2012, 20:30
  5. 22 - latek potrzebuje pomocy, porady, wsparcia
    Przez mortinek89 w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 11-22-2011, 01:15

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235