Od dziecka cierpiałam na mutyzm wybiórczy, w połowie mi przeszło, ale nadal mimo wszystko ciągnie się za mną i utrudnia życie. Teraz czuję nie moc, brak chęci do życia, często po przebudzeniu nie mam nawet siły wstać z łóżka. Moje zachowanie równa się aktualnej sytuacji życiowej, gdy jest dobrze i na moje zachowanie ma to zbawienny wpływ, ale gdy coś jest nie tak już zamykam się w swoim otoczeniu i płaczę. Myślałam, że jestem chora więc zrobiłam badania, ale wszystko jest w porządku. Prędzej to nerwica? Czy coś innego? Sama nie wiem bo mam także napady obżarstwa. Później chęć wywołania przeczyszczenia w jakikolwiek sposób byleby skutecznie.
Wiem, ze sama sobie nie poradzę, ale nie umiem z nikim porozmawiać o tym i nie wiem do końca gdzie i jak szukać pomocy. Od dziecka chodzę po psychologach co i tak nic mi nie dawało, wcześniej wręcz sytuację pogarszało, a teraz pomaga tylko na moment po wizycie.