Witam,
mam pytanie związane z wątpliwościami, które od jakiegoś czasu nie dają mi spokoju. Rok temu stwierdzono u mnie dystymię i fobię społeczną. Przeszłam terapię poznawczo-behawioralną, przyjmuje Asertin (200mg dziennie), doraźnie Zomiren.
Jest znaczna poprawa jeżeli idzie o moje poczucie własnej wartości, kontakty społeczne itd.
Jednak to co mnie nie opuściło - a jedynie pojawia się rzadziej - to - jak mi się wydaje - napady paniki.
Moje wątpliwości dotyczą własnie tego zjawiska. Wszystko co przeczytałam na ten temat, zrozumiałam w ten sposób, że poczucie zagrożenia, tego że za chwilę się umrze itd. wynika głownie z objawów somatycznych. U mnie wygląda to w ten sposób, że nagle zaczynam odczuwać zagrożenie mojego życia - i to to poczucie zaczyna wywoływać np. drżenie ciała, czy przyspieszone bicie serca. Stopniowo coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jestem obserwowana, że ktoś jest w moim mieszkaniu, ukrywa się przede mną tylko po ty zaraz mnie zaatakować.
To co wypracowałam dzięki terapii, to świadomośc tego, że owe obawy są irracjonalne. Jednak nie umiem zupełnie nad nimi zapanować.
Czy to także klasyfikuje się jako napad paniki?
Kiedy idę do mojej pani psychiatry, po kolejną receptę na leki - używam własnie określenia 'napad paniki' - mój lekarz nigdy nie wypytywał dokładnie jak to wygląda.
Błagam o odpowiedź!