Na wielu zdjęciach wyglądam jakbym miał zeza zbieżnego, jednak w lustrze gdy patrze na twarz w ogóle tego nie widać i to nasuwa się pytanie. Czy to zez, który znika przy patrzeniu w rozmyty obraz a pojawia się, gdy patrzę w konkretny punkt (np obiektyw aparatu), czy też normalna reakcja oczu na patrzenie w jeden punkt? Czy jawnego zeza zbieżnego osoba posiadająca go jest w stanie zaobserwować samodzielnie w lustrze, czy wtedy on znika?