Mam pytanie dotyczące dwóch moich zębów. Mam 25 lat.
Kilka a nawet kilkanaście (dokładnie nie pamiętam) lat temu miałam dziurę w zębie, lekarz go jakoś tam leczył, zaplombował i było okej.
Ale jakiś czas temu zauważyłam że od strony dziąsła jest w nim dziurka (niestety niewidoczna gołym okiem). Po włożeniu tam wykałaczki strasznie boli, podobnie jest z drugim zębem. Jak go nie "ruszam" to nie boli, ale zastanawiam się czy te zęby nie są zepsute? I czy można tak z nimi sobie chodzić?
Zależy mi na tych zębach, zawsze regularnie chodziłam do dentysty, dbałam o higienę, a ilekroć mówiłam o tym lekarzom twierdzili że nic tam nie ma, że wszystko jest okej. Dodam jeszcze, że czasem, gdy muszę zażyć antybiotyk też je odczuwam. Proszę o poradę czy te zęby można i trzeba jakoś leczyć czy lepiej ich nie ruszać i czekać już tylko na wyrwanie? Przyznam że chciałabym tego uniknąć.