Witam, 1.5 roku temu zmarl w wyniku wypadku moj tato, mam 29 lat, od tamtej pory moj organizm na kazde nawet najmniejsze zdenerwowanie reaguje bardzo burzliwie- robia mi sie nagle gorace policzki i uszy, lekarze dziwia sie ze mam cisnienie 160/110 a wygladam na osobe zdrowa, nie mam nadwagi, nie pale.Oprocz tego mam czesto bardzo bolesne skurcze w okolicy serca i jakies dziwne bole w karku jakby sztywnienie i dziwne bole glowy w okolicach zatok tak jakby nad oczami a nie mam kataru wiec to napewno nie zatoki bo to potrafi trwac 2 godziny i przechodzi.
Nawet jak dziecko mnie zdenerwuje czy dluga kolejka w sklepie to niemal automatycznie wystepuja wyzej wymienione objawy.
Domyslam sie ze to na tle nerwowym bo zawsze bylam osoba cierpliwa i spokojna a od jakiegos roku mam ochote krzyczec na obce osoby nawet za to ze za dlugo placa karta w sklepie, albo ze nie da sie od razu zalatwic np jakiejs sprawy w urzedzie.
Czy to jakos sie ustabilizuje ? co robic? bo chyba nie moge do konca zycia brac lekow uspokajajacych (coaxil,hydroxyzyna- lekarz rodzinny mi przepisal) i przeciw nadcisnieniu (concorcor)?
dziekuje z gory za odpowiedz!