Zacznę może od początku. Mam 17 lat i odkąd pamiętam, czyli mniej więcej od 5 roku życia zmagam się z bólami głowy. Byłam u neurologa rok temu, ale nie potraktował mnie zbyt poważnie, przepisał jakieś leki na migrenę, jednak odstawiłam ponieważ powodowały straszne skutki uboczne. Wcześniej brałam też hydroksyzynę przepisaną przez lekarza rodzinnego. Po tym czułam się trochę lepiej jednak też z czasem przestałam je brać bo byłam po nich ospała. Parę tygodni temu zaczęło być mi słabo. Przy jakimkolwiek wysiłku fizycznym potrzebowałam natychmiastowego odpoczynku ponieważ miałam wrażenie, że zaraz zemdleję. Poszłam do lekarza rodzinnego - morfologia nic nie wykazała, dostałam skierowanie do kardiologa - wszystkie badania w normie (ekg, echo, holter, próba wysiłkowa). Międzyczasie byłam także na długo wyczekiwanej wizycie u neurologa. Pani doktor stwierdziła, że prawdopodobnie jest to napięciowy ból głowy i przepisała mi seronil. Dalej czuję się źle, głowa nadal mnie boli, jest mi słabo, ponadto jestem cały czas zmęczona, nie potrafię się na niczym skupić, jestem osobą bardzo nerwową. Czasami zdarza mi się dosyć dziwna rzecz, nie wiem jak do końca ją opisać- czuję się jakbym śniła na jawie. Trochę jak po zejściu z karuzeli, jakby poczucie nierealności. Mam problemy z nawiązaniem zdrowych relacji. W ostatnim czasie większość swojego czasu spędzam w łóżku. Kiedyś przez długi czas dręczyły mnie myśli samobójcze, miałam też problem z samookaleczaniem (od kiedy biorę seronil te myśli ustąpiły, a samookaleczanie zakończyło się już ponad rok temu) TO wszystko zaczęło już być bardzo uciążliwe, stąd moje pytanie. Co to wszystko może oznaczyć i jak sobie z tym poradzić?
Z góry dziękuję za odpowiedź
Pozdrawiam