Witam, mój brat ma 28 lat.Pół roku temu rzucił prace z dnia na dzień (pracował tam 8 lat).Od tamtej pory siedział w domu, ciągle przed komputerem.Nie stroni również od marihuany, którą palił po kilka razy dziennie od około dwóch lat non stop.Zadarzała sie też amfetamina kilka razy w miesiącu.Jakies półtora miesiąca temu zaczął mówić, że dom jest na podsłuchu, że ktoś siedzi na dachu, że kolega którego wpuścił do domu założył mu podsłuch.Ciągle podchodził do okna i obserwował.Twierdził, że w kratce wentylacyjnej jest aparat i robi mu zdjecia i że skanują pokój laserami.To trwało dwa tygodnie.Podstępem zawiozłam go na izbe przyjęć do szpitala psychiatrycznego.Opowiedział lekarzowi o tym co działo się w domu.Lekarz zaproponował pobyt na oddziale, brat nie chciał się zgodzić, ale gdy lekarz powiedział o przymusowym leczeniu przez sąd, brat podpisał zgodę.Minął miesiąc na oddziale.Brat był ten weekend w domu na przepustce, po czym wczoraj wieczorem wrócił do szpitala.Obserwowałam go w domu nadal coś mu nie pasuje i w dalszym ciągu ma podejrzenia.Jest święcie przekonany, że są podsłuchy, mówi że mam ciszej rozmawiać i nie poruszać w domu nie których tematów.Jest w swoich argumentach bardzo przekonujący.Ciągle mówi ze to inwigilacja, że policja lub jakiś inny organ go obserwuje.Myślałam że będzie lepiej, nie chodzi już tak nakręcony jak miesiąc temu ale nadal mówi o tej sytuacji.Jestem już kłębkiem nerwów.Czy to jest schizofrenia? Lekarze jeszcze nic konkretnego nie mówią.Boje się że powrót do normalności będzie długi i ciężki dla brata i dla naszej rodziny.