Witam. Chciałabym opisać problemy z jakimi zmagam się od jakiegoś czasu. Nie wiem czy piszę w odpowiednim dziale. Jestem na tym forum nowa. Od półtorej roku choruję na depresję, biorę leki od lekarza psychiatry. Ostatnio jednak bardzo często mam różne natręctwa typu "policz ile jest liter na losowej stronie książki albo ktoś umrze". Strasznie przeszkadza mi to w życiu. Czasem nawet z bezradności płaczę, nie mogę pójść spokojnie spać, natręctwa przybywają... Oprócz tego dość często się zamyślam. Zdarza się, że w szkole, kiedy wokół mnie jest pełno osób w mojej głowie pojawia się pustka. Nie mogę na niczym się skupić, jednym uchem słucham, drugim wypuszczam, nic do mnie nie dociera, nie mam na nic ochoty. W takich sytuacjach chciałabym po prostu zniknąć, być sama ze sobą. Kiedyś byłam bardzo towarzyska, zależało mi na wielu osobach.. Teraz jestem w stanie zakończyć znajomość bez poważniejszego powodu. Prawie na niczym mi nie zależy, lubię ciszę, przebywanie ze samą sobą. Nie mam na nic chęci, siły, stałam się bardzo mało aktywna. Unikam ruchu za wszelką cenę.
Dodam, że jak byłam mała to miałam różnego rodzaju "nagłośnienia". Tak to nazwałam sama. Bardzo ciężko mi to opisać, to było coś typu, że leżałam, a w mojej głowie robiło się coraz to głośniej, a potem ciszej.. Przybliżały się i bardzo oddalały przedmioty..
Czy ktoś miał coś podobnego?