Witam. .Mój mąż miał w zeszłym roku zabieg usunięcia przepukliny rozworu przełyku.Miał to być tzw,standardowy zabieg.Po dwóch miesiącach po zabiegu nastąpiło u męża pęknięcie przełyku i żołądka.
Szybka operacja ratująca życie.Mąż znalazł się na OIOM-ie.Nastąpiło zakażenie śródpiersia.
Po kilku dniach na szczęście się wybudził,odłączyli Go od respiratora.Wrócił na chirurgię.Po dwóch tygodniach/cały czas mąż przebywał w szpitalu/stan męża znowu się pogorszył.Nastąpił u niego zator płuc.Okazało się że znowu ma tę przepuklinę rozworu przełyku.Kolejna nagła operacja ratująca życie.Znowu OIOM,respirator.Wybudzenie po kilku dniach.Powolny powrót do zdrowia.Zakażenie też podobno ustąpiło.Ale okazało się,że przepuklina jest nadal i teraz lekarze powiedzieli,że kolejna operacja będzie polegała na założeniu siatki, aby żołądek zabezpieczyć przed kolejnym przemieszczeniem się. Ale jednocześnie powiedzieli, że jest to zabieg niebezpieczny, gdyż siatka może zostać odrzucona przez organizm.Mąż obecnie bardzo źle się czuje,żołądek uciska Mu serce i płuca,ma problemy z oddychaniem i krążeniem.Nie wiem co robić.Mąż powiedział,że nie zgodzi się na operację.Nie dziwię się - boi się ,ja zresztą też,ale boję się, że bez tej operacji Jego stan zdrowia będzie się pogarszał.Nie widzę wyjścia z tej sytuacji.Jestem zła na lekarzy,że nie założyli Mu tej siatki przy pierwszym zabiegu.Czy to możliwe,żeby przepuklina rozworu przełyku tak powracała? A może lekarze popełnili jakiś błąd?