Jestem od 4 lat mężatką. Mamy 2 małych dzieci, mieszkamy z moją mamą (niestety). W małżeństwie nam się nie układa, ale to już inny wątek. Moja mama nie lubi mojego męża, zwyczajnie nim gardzi. Gdy go nie ma (np. wyjeżdża do pracy na parę m-cy) to ona zachowuje się normalnie. Ale gdy on wraca.... to po najwyżej 2 tygodniach zaczyna ię jazda: obraża się o wszystko, a jak nie ma o co to wymyśla pretekst np. że zaczęłam gotować wyłącznie dla siebie i męża (bzdura - gotuję jak zawsze dla wszystkich domowników, w tym jeszcze mój brat (dorosły)), a gdy to dementuję pokazując palcem ile gotuję, to słyszę w odpowiedzi, że ona nie została zaproszona więc to nie dla niej, a ona ma jeszcze syna do nakarmienia i FOCH!! Nie odzywa się do mnie, tylko komentuje mnie mówiąc niby do siebie niby do dzieci. Dziś dowiedziałam się, że zachowuję się jak stara panna... cokolwiek to znaczy. Może mylnie to oceniam, ale nie mam innego pomysłu, a chciałabym zrozumieć o co jej chodzi. Czy ona jest zazdrosna o to, że mam męża i dzieci (ona jest wdową od 8lat)? Bo ja naprawę nie widzę w swoim zachowaniu niczego, co uzasadniałoby takie nagłe obrażanie się w takiej skali, bo ona zachowuje się jakbym była jej największym życiowym wrogiem, a nie znam sposobu na wyciągnięcie od niej jakiejkolwiek konstruktywnej odpowiedzi. Czy ja zwariowałam, czy to z nią coś jest nie tak, a może to normalne zachowanie tylko ja czegoś nie dostrzegam??