Witam,
mam 23 lata, zdecydowałam się napisać tutaj pytanie, ponieważ nie wiem, czy czasem nie jest mi potrzebna pomoc psychologa. Moim problemem jest to, że po całkowitym zerwaniu kontaktu z mężczyzną którego kochałam ( sytuacja z nim byłą bardzo zła, podporządkował mnie sobie pomimo tego, że był w związku z inną kobietą i wiem, że decyzja o wyrzuceniu go z mojego życia była słuszna, co nie zmienia tego, jak wielką tęsknotę za nim odczuwam), nie potrafię się po tym pozbierać. Jest to dla mnie tym bardziej dziwne, że nigdy po jakiejkolwiek tragedii która mnie spotkała ( m. in. śmiertelny wypadek mojej przyjaciółki na motorze, czy wiele zawirowań w moim zdrowiu) zawsze podnosiłam się i parłam naprzód szybko odzyskując radość życia.
Aktualnie mój stan melancholii trwa już ponad 4 miesiące, na początku był intensywniejszy, a teraz popadłam w stan mniej intensywny, ale stały.
To nie jest tak, że życie przestało mnie zupełnie interesować. Staram się żyć w miarę normalnie, ale wewnętrznie czuję, że coś nie gra.
Czy może jest to nadal za mało czasu (nasza relacja trwałą prawie 2 lata), czy jednak powinnam zwrócić się już o pomoc do specjalisty?

Dziękuję za odpowiedź