+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 11 z 11

Temat: Czy to objawy nerwicy czy tylko taka jestem?

  1. #1
    SYLWIAdfgfdgd
    Guest

    Czy to objawy nerwicy czy tylko taka jestem?

    Czy mam nerwice?



    Co raz więcej ludzi zwraca mi uwage ze jestem nerwowa, choc tak na prawde wlasnie to icg gadanie powoduj ze jestem bardzo wkurzona, obserwuja mnie ostatnio i kazdy sie wymadrza i komentuje co robi enie tak, a to całkowicei zabiera mi radosc. Co chwile słysze ze jestem smutna, a to ciagłe ocenianie to powoduje, kiedy próbuje powiedzieć jak czuje i jak ja uważam moi bliscy uważają ze się wybraniam, przypisują mi myśli które nie są moje i jeszcze sie sami na to denerwują. Ostatnio dfaktycznie jestem bardziej smutna, ale odkąd pamietam taka byłam, nie przeszkadzało mi to zbytnio , dopiero teraz kiedy inni lub osby dl a mnie wazne zwracaja mi na to uwagę, a wrecz potęgują proble, sprawia ze to mnie najbardziej boli, czasem dopuszczam mysli ze fajnie byłby już umrzeć, choc nie zamierzam odbierac sobiue życia, bo je kocham, jednak takie podcinanie mi skrzydeł chocby przez ich komentarze ze jestem do niczego zabieraja mi wartosc i radość, mam migrenowe bóle głowy , po awanturach z bliskimi lub gdy bardzo przeżywam jakis problem, lub odczuwam lęk, dodam ze moj ojciec popelnil samobojstwo, pod wpływem alkoholu,.

  2. #2
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Po tym co napisałaś, powiedziałbym, że masz depresję, w formie łagodnej/umiarkowanej. Musisz zdać sobie sprawę, że twoje poczucie własnej wartości nie jest uzależnione od opinii innych na twój temat.

    Gdy usłyszysz następnym razem jakieś krytyczne słowa w kierunku Twojej osoby pomyśl tylko: czy osoba, która to mówi, ma rację, czy nie oraz czy robi to żeby Cię skrzywdzić, czy żeby Ci pomóc. Jeśli nie ma racji to w zasadzie dlaczego miałabyś czuć się gorzej, skoro jest to tylko jej własna nieprawdziwa opinia? Z drugiej strony jeśli wydaje Ci się, że robi to, żeby Cię skrzywdzić nie podejmuj się jakichś słownych przepychanek z taką osobą, spróbuj z taką osobą porozmawiać, być może ta osoba w jakiś inny sposób patrzy na Twoje zachowanie. Jeżeli natomiast ktoś ma rację odnośnie Twojego zachowania i robi to, bo się o Ciebie martwi i próbuje Ci pomóc, powinien to być dla Ciebie sygnał ostrzegawczy, taka czerwona lampa, że być może faktycznie postępujesz w jakiś krzywdzący samą siebie lub kogoś sposób i należy się zastanowić, czy nie należy podjąć działań, by to zmienić. Ostatecznie czując się źle, za każdym razem, gdy jesteś przez kogoś obrażana niczego nie osiągasz.

    Bierne życzenie śmierci (takie w którym fantazjujesz o swojej śmierci, natomiast nigdy byś się go nie podjęła) jest pierwszym poważnym sygnałem, że sprawy zaczynają iść w złym kierunku i zalecane jest w takim wypadku kontakt ze specjalistą. Nie martw się, bo to nie jest jeszcze tak poważne, natomiast jest to dla Ciebie sygnał ostrzegawczy. Jeśli w jakimś momencie zaczęłabyś robić jakieś plany odnośnie odebrania sobie życia, należy bezzwłocznie zgłosić się do lekarza. Dobrze też, gdybyś miała kogoś bliskiego, z kim mogłabyś o tym porozmawiać.

    Ja Ci polecę książkę Davida Burnsa o terapii poznawczej. Tam jest to w zasadzie w bardzo dobry sposób wszystko wytłumaczone. Polecam zrobić test na depresję Becka, jest on dobrym narzędziem diagnostycznym.

  3. #3
    Stalker8
    Guest
    Nie zgadzam się; oczywiście, że poczucie wartości zależy od opinii innych. Zwłaszcza będąc kobietą, chce się być docenianą, nawet chwaloną. To buduje. I każdy człowiek stara się budować swoje życie, właśnie po to, by mieć tę akceptację i uznanie, nie tylko wygodę - jeden mniej, inny więcej, ale jednak. I wtedy może coś nawet dać z siebie - to jest ze sobą sprzężone.

    ...Mieć kogoś bliskiego - łatwo powiedzieć. Jeśli nie ma teraz, to nagle nie pojawi się zaufana osoba, a gdyby nawet, to skąd pewność, że ma szczere zamiary - tak samo terapeuta: robi swoje, też ktoś go/ją z tego rozlicza, nawet jeśli "pomaga" za pieniądze. Tylko czy wtedy można to nazwać pomocą? Pomoc, to coś co otrzymuje się bezinteresownie, chyba.

    W poradniki książkowe nie wierzę. Nie zmienią otoczenia.

  4. #4
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Nie zgadzam się; oczywiście, że poczucie wartości zależy od opinii innych.
    Otóż mógłbyś mi wytłumaczyć, w jaki sposób moje poczucie własnej wartości może być kształtowane przez opinie innych? Bo ja jestem zdania, że to całkowicie i wyłącznie wypływa z wewnątrz, a to w jaki sposób o sobie myślisz, może być co najwyżej wyrazem tego na ile "kupujesz" faktyczne oskarżenie drugiej osoby. Autorka powiedziała, że ktoś próbuje jej "przypisać myśli, które nie są jej". Dlaczego miałaby w takim przypadku obniżać swoje poczucie własnej wartości?
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Zwłaszcza będąc kobietą, chce się być docenianą, nawet chwaloną. To buduje. I każdy człowiek stara się budować swoje życie, właśnie po to, by mieć tę akceptację i uznanie, nie tylko wygodę - jeden mniej, inny więcej, ale jednak. I wtedy może coś nawet dać z siebie - to jest ze sobą sprzężone.
    Oczywiście, że to gdy ktoś nas chwali lub docenia jest przyjemne i jasne, że może podnieść nasze samopoczucie. Nigdzie nie powiedziałem również, że uważam, że należy się w życiu kierować wygodą, ani też, że należy kompletnie olewać opinie innych ludzi. Uważam jednakowoż, że swojego poczucia własnej wartości nie warto budować na aprobacie, czy akceptacji innych, bo zawsze zdarzy się ktoś kto nas nie zaakceptuje lub nawet cała grupa ludzi i wtedy będziemy całkowicie bezpodstawnie czuć się źle.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    ...Mieć kogoś bliskiego - łatwo powiedzieć. Jeśli nie ma teraz, to nagle nie pojawi się zaufana osoba, a gdyby nawet, to skąd pewność, że ma szczere zamiary - tak samo terapeuta: robi swoje, też ktoś go/ją z tego rozlicza, nawet jeśli "pomaga" za pieniądze. Tylko czy wtedy można to nazwać pomocą? Pomoc, to coś co otrzymuje się bezinteresownie, chyba.
    Nie wiem, czy nie ma, za dużo o sobie nie napisała. A jeśli się taka osoba pojawi to skąd mieć pewność, że będzie miała złe zamiary? Nie twierdzę, że należy każdemu bezgranicznie ufać, ale idąc Twoim tokiem rozumowania, to nigdy nikomu nie będzie można zaufać, bo nigdy nie masz pewności, czy Cię ta druga osoba nie skrzywdzi. Jednak jestem zdania, że nawet pomimo, że ktoś może nas skrzywdzić, czasem musimy jakiejś osobie zaufać. Jesteśmy ludźmi i mamy prawo (ja twierdzę, że nawet obowiązek) popełniać błędy.
    Podobnie z terapeutą - nigdy nie mamy pewności, że trafimy na odpowiednią osobę. Najlepiej jeśli poleci nam go ktoś, komu ufamy, ale również nie mamy pewności, że będzie to dla nas odpowiednia osoba.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    W poradniki książkowe nie wierzę. Nie zmienią otoczenia.
    A co z innymi książkami, czy one mogą "zmienić otoczenie" lub w jakiś sposób pomóc? (tak na marginesie to książki dr Davida Burnsa nie uważam za poradnik, ale jeśli komuś nie podoba się z jakiegoś powodu ta forma to polecam dowolną, z której można się nauczyć terapii poznawczej, bo o to mi chodzi, książkę uważam po prostu za dobre źródło wiedzy o tej formie terapii)
    I może postarałbyś się coś jednak poradzić założycielce tematu? Nowo poznanej osobie nie może zaufać, bo się może okazać, że źle trafi, terapeuta nie, bo trzeba płacić, a poradnik to przecież nic nie zmieni. Czyli Twoim zdaniem można coś zrobić w tej sytuacji?

  5. #5
    KarinaStankiewicz jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    6

    To mój pierwszy post, witam wszystkich. Przeglądam ten wątek i moją uwagę przykuło to zdanie.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    W poradniki książkowe nie wierzę. Nie zmienią otoczenia.
    Czy w tej sytuacji nie negujesz jakiejkolwiek pomocy? Książki otoczenia nie zmienią, a czy psycholog/psychiatra/leki je zmienią? Otoczenie może zmienić tylko sama zainteresowana. Książki potrafią zainspirować do zmiany albo uświadomiec pewną ścieżkę.

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Pomoc, to coś co otrzymuje się bezinteresownie, chyba.
    Jeśli idziesz do prawnika, bo potrzebujesz porady, za poradę płacisz. Jednak okazuje się, że np jest skuteczna. Czy uzyskałaś pomoc? Tak. Bezinteresownie? Nie.

    Poczucie własnej wartości z kolei rozumiem, jako chwilowe poczucie dotyczące tego, ile jestem warta. Jeśli więc bliscy na mnie wsiądą, mogę chwilowo odczuwać, że jestem beznadziejna. Jasne, że to bez sensu, bo nie powinniśmy w ten sposób myśleć, ale to nic innego jak autopilot.

  6. #6
    KarinaStankiewicz jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    6

    To mój pierwszy post, witam wszystkich. Przeglądam ten wątek i moją uwagę przykuło to zdanie.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    W poradniki książkowe nie wierzę. Nie zmienią otoczenia.
    Czy w tej sytuacji nie negujesz jakiejkolwiek pomocy? Książki otoczenia nie zmienią, a czy psycholog/psychiatra/leki je zmieni? Otoczenie może zmienić tylko sama zainteresowana. Książki potrafią zainspirować do zmiany albo uświadomić pewną ścieżkę.

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Pomoc, to coś co otrzymuje się bezinteresownie, chyba.
    Jeśli idziesz do prawnika, bo potrzebujesz porady, za poradę płacisz. Ta okazuje się skuteczna. Czy uzyskałaś pomoc? Tak. Bezinteresownie? Nie.

    Poczucie własnej wartości z kolei rozumiem, jako chwilowe poczucie dotyczące tego, ile jestem warta. Jeśli więc bliscy na mnie wsiądą, mogę chwilowo odczuwać, że jestem beznadziejna. Jasne, że to bez sensu, bo nie powinniśmy w ten sposób myśleć, ale to nic innego jak autopilot. Tak czuję.

  7. #7
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Cytat Napisal KarinaStankiewicz Zobacz post
    Otoczenie może zmienić tylko sama zainteresowana.
    Otóż to jest właśnie w mojej opinii "clue" do walki z zaburzeniami depresyjnymi lub nerwicowymi. Jeśli jakaś osoba sama nie będzie próbowała sobie pomóc to szansa, że pomoże jej jakiś lekarz lub lek jest znikoma.
    Cytat Napisal KarinaStankiewicz Zobacz post
    Poczucie własnej wartości z kolei rozumiem, jako chwilowe poczucie dotyczące tego, ile jestem warta. Jeśli więc bliscy na mnie wsiądą, mogę chwilowo odczuwać, że jestem beznadziejna. Jasne, że to bez sensu, bo nie powinniśmy w ten sposób myśleć, ale to nic innego jak autopilot. Tak czuję.
    Co do poczucia własnej wartości jest to nawet pośród psychiatrów kwestia sporna. Freudowska psychoanaliza skupia się na tym, aby człowiek (i jego lekarz) zaakceptował to, że jest mało wartościowym człowiekiem i stąd zaczynał "budować". Z kolei terapia behawioralna skupia się na eliminowaniu nieracjonalnych myśli danej osoby bez w ogóle stwierdzania, jaka jest "wartość" danej osoby.
    Moim zdaniem kluczową kwestią jest nauczyć się i zrozumieć, że jest to w zasięgu naszej kontroli. Bo w końcu ustawianie się w roli ofiary i krytykowanie samego siebie nie jest niczym pożytecznym, nie ma to absolutnie ŻADNYCH korzyści.

  8. #8
    Stalker8
    Guest
    "Homo homini lupus est" - jakoś tak...
    Silne, odporne (na przykre bodźce) osobniki przetrwają, słabe - nieodporne giną. Takie są założenia u tych, którzy sprawują nad nami "pieczę". Co tu więcej wyjaśniać?
    Trzeba się - nie pozwolić zdeptać; robić swoje i dążyć do niezależności - czytać, ale nie poradniki miłosne; instrukcje (postępowania) - wypracowywać samemu w oparciu o doświadczenie skonfrontowane z wiedzą czerpaną z lektury... coś tak...
    I drugie: "Piekło to inni" - też pasuje.
    Po trzecie - czas; potrzebny jest czas, zawsze go mało. Podobno poeta Asnyk powiedział, że mężczyzna ma się zbroić w samotności. Ja mówię: każdy. Chyba, że chce się zdać na ślepy los.
    Wsparcie nie przyjdzie. Ludzie są interesowni, zatem "wspierają" tych, którzy im coś mogą zaoferować. Człowiek pogrążony w marazmie, który nic ze sobą nie robi, nie jest dla nich wart zainteresowania, a co dopiero docenienia.
    To są banały.

    Książki - do pewnego wieku, bo później za późno już i etykietują, że głupek. Choć może i w takiej czy innej o "terapiach"... ktoś może znaleźć coś co mu podniesie nastrój, to jednak 'ja' bym się w to nie pchał - swoje przeżyłem i myślę, że w ten sposób (tj. książkami) nie dojdę do niczego

    na czym mi zależy.

    Inna sprawa - nie wiem na czym mi zależy, błądzę - chciałbym iść za tym co mi się wydaje, że ma sens, ale za chwilę mogę go stracić - nie podołać. I tak się też czuję. I nie zrealizuję niczego przez słabość fizyczną - tak będzie.

    Test Becka w iluś chyba odmianach... - określa poziom zaburzeń w funkcjonowaniu wśród ludzi - służy do oceny tego. Lepiej zdawać sobie sprawę, że niektórych aspektów tychże nie da się wyeliminować / naprawić, a nawet nie jest to celem. Należy sobie zdać sprawę z własnych oganiczeń i żyć z nimi - specjaliści powiedzieliby o maskowaniu dewiacji - jednak, czy komuś z nich zależy na przywróceniu stanu normalnego? Czy to możliwe - i co oznacza "normalność"? Chyba - wtedy - wpisanie w jakąś rolę należną dewiantom, którzych skłonność psychiczną należy wytłumić - lekami. Ewentualnie, jesli człowiek młody - przekierować myślenie, bo u starszego - tylko prochy. Z depresją, żyje się - bardziej czy mniej świadomym jej - przez resztę życia. Można też się poddać. Liczyć, że ktoś z niej wybawi to naiwność - to jest reakcja na niekorzystne warunki - w których jeden będzie funkcjonował 'normalnie', a drugi nie wytrzyma - słaby.

  9. #9
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Silne, odporne (na przykre bodźce) osobniki przetrwają, słabe - nieodporne giną.
    Jest w tym sporo racji, jednakże zakładasz że nie jesteś w stanie w żaden sposób nabrać tej siły, czy odporności na przykre bodźce. Wydaje mi się, że jest to błędne założenie.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    [...]Po trzecie - czas; potrzebny jest czas, zawsze go mało. Podobno poeta Asnyk powiedział, że mężczyzna ma się zbroić w samotności. Ja mówię: każdy. Chyba, że chce się zdać na ślepy los.
    Co masz na myśli mówiąc, że każdy ma się zbroić w samotności? Jeśli chodzi Ci o to, że niektóre rzeczy należy sobie samemu przemyśleć, wypracować to w swojej głowie, to się z tym zgodzę. Nie musi to jednak oznaczać, by unikać kontaktu z innymi ludźmi. Jednemu wystarczy na to 5 minut dziennie przed snem, inny potrzebuje 2 godzin, nie widzę natomiast sensu w całkowitym alienowaniu się od społeczeństwa.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Wsparcie nie przyjdzie.
    Skąd w ogóle takie arbitralne założenie?
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Ludzie są interesowni, zatem "wspierają" tych, którzy im coś mogą zaoferować.
    Każdy robi coś w celu osiągnięcia wymaganych efektów - w tym sensie każdy jest interesowny. Natomiast nie każdy człowiek kieruje się materializmem - w tym sensie nie każdy jest interesowny.
    Powiedz mi na przykład, skoro jestem interesowny, jaki ja miałem interes, w tym, że próbowałem pomóc autorce tematu, co ona ma mi do zaoferowania? Albo jakim interesem kierują się osoby wspierające anonimowo akcje charytatywne?
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Człowiek pogrążony w marazmie, który nic ze sobą nie robi, nie jest dla nich wart zainteresowania, a co dopiero docenienia.
    Otóż jest w tym sporo prawdy. Bardzo często człowiekowi pogrążonemu w depresji udaje się przekonać innych ludzi, że jest on "faktycznie" człowiekiem bezwartościowym, przez co zaczynają oni unikać kontaktu. Poza tym osoby takie bardzo często zwracają uwagę na negatywne aspekty życia, narzekają i rozsiewają wokół siebie taką negatywną "mgłę". Ciężko winić innych, za to że później unikają kontaktu z osobą która sprawia (nieświadomie i bezcelowo), że czują się gorzej.
    Dlatego tak ważne jest w mojej opinii, żeby próbować pomóc sobie samemu.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Należy sobie zdać sprawę z własnych oganiczeń i żyć z nimi - specjaliści powiedzieliby o maskowaniu dewiacji - jednak, czy komuś z nich zależy na przywróceniu stanu normalnego? Czy to możliwe - i co oznacza "normalność"? Chyba - wtedy - wpisanie w jakąś rolę należną dewiantom, którzych skłonność psychiczną należy wytłumić - lekami.
    Ciężko próbować określić czym jest normalność, jednak każdy generalnie woli czuć się dobrze, niż czuć się źle. Odczuwanie przyjemności i ucieczka od bólu jest czymś co jest wkodowane nie tylko w ludzką naturę, ale w naturę każdego żywego stworzenia, nawet roślin. Jeśli podawane są leki to właśnie w celu umożliwienia odczuwania przyjemności i w celu ucieczki od skłonności psychicznych do obarczania się cierpieniem. Jak z każdą chorobą należy z tym walczyć.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Ewentualnie, jesli człowiek młody - przekierować myślenie, bo u starszego - tylko prochy.
    Uważam, że nigdy nie jest za późno na zmianę.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Z depresją, żyje się - bardziej czy mniej świadomym jej - przez resztę życia.
    Nie zgadzam się. Bo jeśli ktoś przeżył jeden epizod depresyjny, a później już do końca życia nie miał żadnych nawrotów, to czy to oznacza, że jest nieświadomy tego, że ma depresję? A co z osobą, która przeżyła jeden w młodości, a drugi jako już starsza osoba, ale od wielu lat czuje się znakomicie?

  10. #10
    Stalker8
    Guest
    Jeśli ten kto okazuje pomoc, nie kieruje się materializmem, to też egoista, bo udowadnia sobie, że jest lepszy od tych, którzy by nie pomogli.

    ...nie jest za późno na zmianę
    Zależy co się chce zmienić - jeśli osiągnąć to co nieosiągalne, z racji wieku, to za późno i już. ...Albo i stanu zdrowia - jak u mnie, ale to nie o mnie temat.

    Tak więc w późniejszym wieku "epizod depresji" - co oznacza? Jakie kroki konieczne? A, no takie, że podanie antydepresantów z grupy tak zwanych "aktywizujących" (czytałem, że są), tj. właściwych młodym ludziom, może spowodować (chyba) - agresję. Dlatego - też czytam na forach - bardziej tzw. zmulacze, coś na sen... i na stałe. Autorka nie podaje ile ma lat.

  11. #11
    twitek1999 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Feb 2016
    Postów
    15

    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Jeśli ten kto okazuje pomoc, nie kieruje się materializmem, to też egoista, bo udowadnia sobie, że jest lepszy od tych, którzy by nie pomogli.
    A co jeśli ktoś tego nie robi po to, by poczuć się lepszym od innych, a po to by poczuć się lepiej niż czułby się on sam gdyby tego nie robił? Nie musi się tu porównywać do innych.
    Generalnie stosując Twoją nomenklaturę można zdyskredytować wszystko i wszystkich, bo przecież dla każdej rzeczy można znaleźć negatywny sposób patrzenia na nią. Moim zdaniem jest to jednak zgubne. Wolę patrzeć na ludzi jak bezinteresownie pomagają innym i myśleć jaki ten świat jest cudowny i popadać w marazm i melancholię.
    Cytat Napisal Stalker8 Zobacz post
    Tak więc w późniejszym wieku "epizod depresji" - co oznacza? Jakie kroki konieczne? A, no takie, że podanie antydepresantów z grupy tak zwanych "aktywizujących" (czytałem, że są), tj. właściwych młodym ludziom, może spowodować (chyba) - agresję. Dlatego - też czytam na forach - bardziej tzw. zmulacze, coś na sen... i na stałe. Autorka nie podaje ile ma lat.
    Co oznacza epizod depresji? Cokolwiek uznać za jakiś miarodajny test. Moim zdaniem inwentarz depresji Becka jest dobrym narzędziem, jeśli się nie zgadzasz może być jakikolwiek inny test, może być diagnoza lekarska... Generalnie jakieś założenie musimy przyjąć.
    Jeśli chodzi o leki to jest ich na prawdę dużo i są jednymi, przy których jest najwięcej skutków ubocznych. Generalnie z reguły robi się tak, że najpierw podaje się leki z grupy SSRI (ten słynny Prozac), jeśli on nie działa lub powoduje jakieś znaczące skutki uboczne, podaje się inne leki. Często jest to robione na zasadzie prób i błędów, gdyż ciężko znaleźć jakąś regułę, jak dana osoba czy grupa osób zareaguje na lek. Oczywiście nie warto tego robić samemu, lekarz będzie wiedział jaki lek może wywołać reakcję alergiczną, czy jakie może mieć skutki połączenie go z alkoholem lub innymi lekami, tym niemniej uważam, że wiedzę o tym jak działają warto posiąść.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Anemia, przemeczenie czy objawy nerwicy?
    Przez littleironic w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 12-05-2015, 17:26
  2. Czy to objawy nerwicy neurastenicznej?
    Przez uli1234 w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 07-19-2014, 13:52
  3. Czy te objawy świadczą o nerwicy ?
    Przez Rafał90 w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 08-14-2013, 11:16
  4. Czy to mogą być objawy nerwicy ?
    Przez Catherine w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 01-16-2013, 20:50

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235