Witam. Mam 16 lat. Mama często na mnie krzyczy, wyładowuje swój stres. Nigdy jej nic nie pasuje. Stwierdziła, że jestem chora psychicznie, nazwała mnie czubkiem i poj*****em. Nie obchodzą ją moje problemy - uważa, że ich nie mam i próbuję zwrócić na siebie uwagę, przez co wykańczam ją nerwowo. Jej konkubent ma problem z alkoholem. Często się obraża na mnie, krzyczy pijany. A mama nic z tym nie robi, bo on przynosi jej pieniądze. Staram się jak mogę, a i tak zawsze jestem ta najgorsy,za. Boję się, że ją zdenerwuję i zabroni i się spotykać z moim chłopakiem, który jest moim światełkiem nadziei i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jestem dzieckiem mamy z pierwszego małżeństwa, a z konkubentem ma drugie dziecko i czasem czuję, że im psuję rodzinę. A tata mieszka ze swoją drugą żoną i jej synem i czuję, że im też bym wszystko popsuła... W dodatku mam częste bóle głowy , omdlenia, ucisk w gardle i klatce piersiowej, nogi jak z waty. Czuję paniczny lęk o zdrowie moje i osób które kocham, boję się, że jestem fiężko chora, przeraża mnie każda moja i mojego chłopaka dolegliwość. Wpisuję w internet zagadnienia odnośnie różnycchorób i szukam objawów u siebie. Mama nie chce iść ze mną do psychologa, bo uważa, że nie potrzebuję. Czy ma rację? Dostałam się na biol-chem do dobrego liceum, dbam o obowiązki domowe... A bardzo przeżywam każdą złośliwość ze strony mamy i jej konkubenta. Co mogę robić? Bardzo mi to wszystko ciąży, naprawdę... Proszę o poradę. Czy powinnam jakoś wytrzymać do osiemnastych urodzin i uciec do taty, który mieszka 2 km ode mnie? Liczę na odpowiedź, dziękuję i pozdrawiam. N