Witam. mam 17lat
Moja cała ''przygoda'' zaczęła się w dość nietypowy sposób mianowicie moja siostra jest chora na cukrzyce i dostała w nocy ataku 1kwietnia (wyglądało to jak padaczka) ja pierwszy wstałem aby zobaczyć co sie dzieje , przeraziłem sie jak zobaczyłem cxo się z moją siostrą dzieje ale obudziłem rodziców moja mama i ja i tata próbowaliśmy jej pomóc, wezwaliśmy karetkę która jej pomogła i moja siostra wróciła do siebie, następnej nocy (po tej nie przespanej) nie mogłem zasnąć myślałem ,że zaraz przestane oddychać (że to zależy ode mnie) , kołatanie serca itp po paru dniach (i nie przespanych nocach w nocy dostawałem dziwne drżenia) trafiłem do szpitala na niekłańskiej tam pani psychiatra stwierdziła objaw lęków po stwierdzeniu dostałem lek który mi pomógł w końcu spałem i czułem się dobrze, lecz te niekorzystne i przykre wydarzenia cały czas mi chodziły po głowie nie mogłem przestać myśleć o tym co się stało (mianowicie na marginesie powiem że do szpitala trafiłem na badania bo w przychodni wyszło mi niekorzystne EKG, lecz wszystko wyszło pomyślnie lekarze stwierdzili że jestem zdrowy ). i pewnej nocy nasuneła mi się myśl to była ok 4:00 po co się wogóle śpi i takie uczucie dziwne towarzyszące tej myśli tak jak bym to ja stwierdził, rano obudziłem się dziwnie się czułem tak jakoś nieswojo wszystkie myśli ucichły chciało mi się płakać często i to sie cały czas pogarszało choć były chwile że czułem się normalnie (zazwyczaj wieczorem) aż w końcu po paru niemiłych kolejnych przygodach jakim było psiknięcie sobie sprayem do oka(myślałem ,że zaraz oślepnę i źle czujący się dziadek mama zapisała mnie do psychiatry który stwierdził że mam zaburzenia depresyjno lękowe (i powiedxział że mam silne lęi) ale powiedziała pani że przepisze mi magnez żebym sam spróbował się z tego wyplątać , niestety nie udało się a pani ta była na urlopie więc mama mnie przepisała do innego psychiatry który również orzekł zaburzenia depresyjno-lękowe i przepisał mi lek fluoksetyne 1 tabletke na dzień niestety ten lek mi nie za bardzo pomógł(przed wizytą czułem się jak we śnie) choć troche zmniejszył lęk, choć pewnego razu jak byłem na pomoście spotkała mnie przykra rzecz miałem akurat gorsze samopoczucie i taka myśl mi przeszła przewz głowe dlaczego ja wogóle widze?? nagle poczułem się tak jak bym miał sobie zaraz wydłubać oczy (oczywiście wiedziałem że to bzdura) a jeszcze innym przypadkiem było jak siedziałem z rodzicami na łódce było wrzystko super myślałem że mi to już przechodzi kiedy nagle popatrzyłem na rodziców jak bym zobaczył jakieś potwory (oczywiście wiedziałem że to głupota ale to było takie odczucie takiak bym zobaczył jakiegoś kosmitę) jedna część mnie spanikowała lecz druga zachowywała się normalnie chyba dzięki temu zapomniałem o tym choć tak jak by mi został mały uraz ale może mi się tylko wydaje bo nie zwracam już na to uwagi pani trochę się wystraszyła i zapisała mi drugi lek (niepotrzebnie przeczytałem jego ulotkę i się zląkłem że to na schizofrenię aż niemal nie chciałem go brać ale zażyłem 1/4 na noc miała mnie ponoć wyciszyć lecz działo się coś dziwnego po 4 dniach zażywania nie czułem się lepiej ani wyciszony wręcz było gorzej jak jakaś myśl mi przez głowe przechodziła to aż mnie głowa bolała i była to bardzo cicha myśl a kiedy biegałem miałem dziwne uczucie jak by mi głowa latała jakoś dziwnie takie (spowolnienie) aż po 5 dniu stała sie rzecz dziwna po lekkich nerwach poczułem się fatalnie tak jak bym skretyniał aż położyłem się na dywanie płacząc i szlochając zachowywałem się i czułem jak wariat i od tego czasu nastąpiło kolejne pogorszenie (od razu odstawiłem lekki) oczywiście ten stan przeszedł ale od tego czasu zacząłem czuć się jak bym by ł w innym obcym świecie zacząłem się zastanawiać czy ja wogóle żyje a im głębiej się zastanawiałem tym bardziej moja świadomość był mniejsza nie spałem przez 2 noce , ale potem mój stan tak jak by się polepszał (po odstawieniu leków tylko po tam tym zajściu nie mogłem wrócić na właściwy tor myślenia bloki zaczęły mi się wydawać jakieś takie małe, i cały czas mój wzrok kierował się ku górze bloku nie na parter nie mogę sobie wyobrazić co jest dalej ogólnie czuje się jak nie z tej planety szczególnie siedząc w domu bo na ulicy czuje się nieźle, czasem przechodzę tą samą ulica i patrzę na blok i czuje się tak jak by go tu wcześniej nie było albo mam takie uczucie jak by mi się bloki ''wyłaniały'' czyli patrząc przez okno widzę skrawek jakiegoś bloku którego wcześniej nie spostrzegałem bo chyba się tak na tym nie skupiałem. Po odstawieniu leków czułem się nieźle choć musiałem pojechać na wizytę do pani psychiatry która się lekko mówiąc zdenerwowała tym że odstawiłem leki orzekła że leczenie ambulatoryjne nie udało się i że mnie chce wysłać do szpitala psychiatrycznego na obserwacje ja się na to nie zgodziłem głównie z takiego względu że jak bym zobaczył osobę chorą psychicznie to by na mnie to na pewno fatalnie podziałało nie wytrzymał bym.Wypisałem się od tej pani po czym znowu wróciłem do tej poprzedniej między czasie doszły lęki o chorobę psychiczną (schizofrenię) zacząłem nasłuchiwać czy ni czego nie słyszę na tyle że jak coś się stało to myślałem że już mam tą chorobę ) a jeszcze jedna dziwna rzecz miała miejsce kiedy (niepotrzebnie) przeczytałem o tej chorobie że ci ludzie myślą że własny cień ich śledzi zaśmiałem się i spojrzałem na swój i pomyślałem że jak można myśleć że ten cień może mnie śledzić ale nagle nie mogąc sie odczepić zaczął mnie wkurzać a do tego poczułem się troszeczkę jak bym zobaczył ducha (może lekko przesadzam) chciałem go jakby odciąć ale i to minęło z czasem . Po czym mama przepisała mnioe spowrotem do poprzedniej pani psychiatry która przepisała mi lek asentre w dawce 1 na noc i połówkę na dzień stwierdzając że pani psychiatra poprzednia leczyła mnie za silnymi lekami , po 3 tyg czuje sie znacznie lepiej uspokoiła mnie. ale jedno mnie niepokoi cały czas jak patrzę przez okno wszystko wydaje mi się taie sztuczne szczególnie te bloki nie wiem a patrząc z daleka wyglądają dla mnie jak klocki z planszy, tak jak bym wogóle nie znał okolicy od a jeszcze to wyłanianie się bloków jeden znad drugiego i nie mogę wyobrazić sobie jak jest dalej (w sensie tak jak bym był na końcu świata i po za ty co widzę dalej nic nie było jak patrząc na obrazek) ja oczywiście wiem że są to głupoty oczywiście nic nie słyszę miałem czasem rozjaśnienia i przyciemnienia kolorów (przy zmęczeniu) i ostrości i migotki przed oczami miałem też pustkę w myślach teraz też i nie wiem dlaczego nie mogę wrócić po tym osłupieniu do normalności tak jak by coś się we mnie zmieniło rozumowanie albo coś to było takie dziwne... samopoczucie teraz mam niezłe ale tak jak napisałem te dziwne myślenie mnie bardzo martwi i zastanawiam się czy nie mam czasem naprawdę schizofrenii pod postacią nerwicową miewam czasem takie momenty takiej ekscytacji, podniecenia jak się dowiedziałem np że ludzie chorzy na schizofrenie żyją normalnie na lekach albo kiedy w czerwcu rozmawiałem o tym z mamą i mama mi mówiła że te objawy są normalne ( moja mama miała sama 2 depresje 1. w dzieciństwie a 2. w dorosłym życiu) bardzo bym prosił o odpowiedź i przepraszam że się tak rozpisałem ale chciałem przybliżyć całą historię czasem czuje się ( a raczej często tak jak bym sobie ubzdurał że coś słyszę ( choć nic nie słyszę a szczególnie tak jak bym sobie ubzdurał że mam schizofrenię) stałem się wrażliwy na jakieś szumy ale tylko jak się skupie na słuchu. Proszę niech mi ktoś odpowie co mi jest bo ja nie czuje się normalnie:/ nie mam krytycyzmu wobec siebie(tzn nie obwiniam się o coś ) ale wiem że czasem źle postępuje