Witam,

Od roku mam powiększone węzły chłonne szyjne, mimo odwiedzenia laryngologa, dwóch internistów, badaniu usg szyi ciągle nikt nie był w stanie powiedzieć co mi dolega. Na obrazie USG było widocznych około 10 powiększonych węzłów chłonnych, chłoniak został wykluczony a obraz tarczycy był w porządku ( to było w grudniu 2012 roku.). Odwiedzając Panią Ginekolog zasugerowała mi abym zrobiła sobie poziom hormonów tarczycy i anty-TPO podczas drugiego dnia cyklu wraz z pozostałymi hormonami, które mi zleciła. Wyniki są następujące: TSH- 2,94 mlU/mL, anty-TPO 334,10 lU/ml. Z tymi wynikami udałam się do swojego nowego internisty, który stwierdził, że to jest raczej Hashimoto ale mam czekać. Stwierdziwszy, że nie chcę czekać wykonałam po raz kolejny poziom hormonów TSH plus FT3 i FT4. Tym razem TSH wyszło 1,68 mlU/mL, FT4 1,33 ng/ml, FT3 3,48 pg/ml. Badania były robione w przedziale czasowym niecałych trzech tygodniu. Czekam na wizytę u endokrynologa ale zastanawiam się czy mam powtarzać badania? Czy powiększone węzły chłonne szyjne są wynikiem początków problemów a tarczycą, mimo tego, że na obrazie USG była ona ok i czy na pewno jest to tarczyca? Zastanawia mnie taka duża różnica w poziomie TSH na przestrzeni trzech tygodni. ( badanie robione było w tym samym laboratorium).