Niedawno przeżyłam swój pierwszy raz, ale głupota w tamtej chwili doprowadziła, że do stosunku doszło bez użycia antykoncepcji. Mój chłopak nie szczytował we mnie (ani w ogóle). Tamtego dnia byłam dwa dni po okresie, w 9 dniu cyklu (czyli powinnam mieć względnie nieplodne dni), a mój cykl trwa około 28-29 dni, choć nie jest zawsze regularny (ostatni cykl trwał 31 dni, najkrótszy jaki miałam trwał 23, a najdłuższy 38 dni). Do tego przejmowałam w tamtym miesiącu dużo antybiotykow oraz leków, które mogą być niebezpieczne dla ciąży. Kilka dni po stosunku przejmowałam sporo ibuprofenu, a podobno jest on w stanie opóźnić owulacje. Ponadto choruje na Hashimoto - autoimmunologiczną chorobę tarczycy, co prawda poziom hormonow miałam w tamtym okresie wyrównany, ale utrzymanie ciąży z tą chorobą wymaga stałej konsultacji z endokrynologiem i ginekologiem. Kilka dni po stosunku odczuwałam lekki ból podbrzusza, co mam nadzieję jest spowodowane tym, że to jednak był mój pierwszy raz, tak samo było z drugim, który wystąpił w 19 dniu cyklu (tym razem był bezpieczny!). Dziś z kolei, w 21 dniu cyklu zaczęłam odczuwać silniejszy ból, jakby podczas owulacji lub bolu podczas okresu. Śluz jest lekko przezroczysty i lepki, jakbym dopiero teraz dostała owulacje, a nie w 14 dniu cyklu. Czy po wypisanych faktach da się stwierdzić jak duża jest szansa na ciążę? Nie jestem gotowa na dziecko, mam prawie 20 lat i całe życie przed sobą...