+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8

Temat: Czy moja rodzina jest toksyczna?

  1. #1
    adrian9506
    Guest

    Czy moja rodzina jest toksyczna?

    Mam 21 i od paru miesięcy mam takie uczucie, że w mojej rodzinie nie wszystko jest w porządku. Może najpierw opiszę swoją sytuację.
    Od samej młodości rodzina traktuje mnie jakbym był obcy i tylko ranił ich uczucia. Od czasów przedszkola matka nazwa mnie nieukiem, tępym kretynem, zakałą rodziny i każdy dzień od pierwszej klasy szkoły podstawowej do samej matury spędzała siedząc i ucząc mnie. Każde weekendy, wolne dni od szkoły, święta nawet Boże Narodzenie i wakacje musiałem siedzieć nad książkami, słuchając jakim jestem nieukiem, że matka nie może nawet chwili odpocząć, bo musi mnie uczyć, bo sam nie potrafię się nauczyć. Cały czas argumentuje, że nie chciałem rysować w przedszkolu to nie umiem się uczyć. Nawet chwila odstąpienia od książki kończyła się awanturą i pretensjami, że nic nie robię tylko się opierdzielam.
    W podstawówce miałem bardzo ciężko z rówieśnikami, byłem szykanowany i co nie tylko, matka nie zwracała na to wg uwagi mówiła tylko, że mam się nie dać. Kolegów prawie wg nie miałem, bo od czasu do czasu mogłem wyjść na dwór i to z wielką łaską. O moim dzieciństwie to tyle, bo do czasu matury sytuacja się powtarza.
    Po maturze kiedy dokonywałem wyboru kierunku studiów, matka bardzo intensywnie naciskała, bym wybrał kierunek jaki ona chce. Pod wpływem presji i narzucenia kierunku wybrałem to co ona chciała dla świętego spokoju. Następnie razem z babcią naciskają bym te studia skończył, bo "człowieka niewykształconego, tempaka i pasożyta nie będziemy trzymać w domu". Kierunek, który mi narzuciła matka nie jest tym czym chciałbym się w życiu zajmować.
    Oprócz tego, że matka w takim stopniu ingeruje w moje życie i decyzji to stara się bym był w takim stopniu bezpieczny, że kiedy byłem mały i szedłem na basen to zawsze, albo ona albo ojciec musieli stać za barierką i pilnować, czy mi się nic nie stanie (miałem wtedy chyba z 12 lat już). Jednak to nie koniec. W wieku 19 lat kolega zaprosił mnie do klubu na imprezę. Oczywiście matka za mną puściła ojca, żeby mnie pilnował. Boże co ja się wstydu najadłem wtedy. Obecnie też nie lepiej. Jak wychodzę muszę być o ustalonej porze, bo jak nie do awantura na cały dom, płacz i wszystko co możliwe.
    Od zawsze matka stara się we mnie wzbudzić poczucie winy, co nie zrobię tak jak ona chce to od razu płacze, mówi, że ją zabijam, że chce umrzeć, bo nie może wytrzymać już ze mną itd. Nie mogę żadnej decyzji podjąć bez jej zgody.
    Poznałem dziewczynę. I tego nie mogła przepuścić, od samego początku chce nas skłócić wymyślając co chwile nowe teorie na nią, obrzydzając mi ją jak tylko możliwe. Zdarzyła się nawet taka sytuacje, że zaprosiła moją dziewczynę do środka mówiąc jej, że ma się od de mnie odczepić, bo rzekomo przez nią się nie uczę i zawalam studią, że ma zły wpływ na mnie.
    Może w skrócie podsumuje w myślnikach moją sytuację:
    -siedzi przy mnie przy nauce od rana do wieczora, weekendy, dni wolne, świętą, wakacje
    - wszystkie decyzje podejmuje za mnie: wybór studiów itd
    - bez jej zgody nie mogę nigdzie wyjść, zrobić, cokolwiek,
    - wzbudza poczucie winy,
    - wyzywa
    - narzuca swoje zdanie.
    Przez okres 21 lat usłyszałem od niej wiele obelg w tym, że jestem zakałą, nie powinienem się urodzić, wyniszczam rodzinę, wykańczam psychicznie i fizycznie, tępy itd. Mówiła często, że ma mnie tylko po to, żebym pomagał jej na starość, że mam iść do dobrej pracy, bym mógł się nią opiekować na starość. Podsumowując, ma mnie tylko po to, żebym był przy niej, czyli może życie tylko dla niej pomoc.
    Wujek, ojciec, babcia, dla nich zawsze byłem lokatą na przyszłość. Wujek wyzywał mnie jak coś źle zrobiłem, nie raz płakałem przez niego. Ojciec zawsze trzyma stronę matki, jak i babcią. W nikim z rodziny nie mam wsparcia, tylko obelgi i rozkazy
    Przez to wszystko czuje się niepewnie w życiu, jestem odtrącany przez wszystkich, nielubiany, wyśmiewany. Czuję, że nie dam rady sobie w życiu, że będę nikim, bez pracy, wykształcenia. Nie mam żadnych zainteresowań, bo moje życie opierało się tylko i wyłącznie na książkach i nauce.
    Nie wiem co mogę zrobić, by zmienić swoją sytuację, jak ją naprawić.
    Czasami nachodzą mnie myśli wyjazdu stąd do Niemiec i rozpoczęcia nowego życia, tylko boje się, że jak przerwę studia to zostanę nikim i nie dam sobie rady w życiu.
    Mam nadzieję, że ktoś z Was poratuje mnie swoją opinią na ten temat.

  2. #2
    stalker8 jest teraz aktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    410

    Bruno Stroszek


    → psychologiczny.com.pl/porady-psychologa/31,rodzicielstwo


    Ja o tej pani napisałem, że ma nick, który mi się skojarzył z blacharą. Tak napisałem wtedy.

  3. #3
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    218

    Więc po kolei:
    - znajdź pracę (może być dorywcza, w weekendy, jakakolwiek)
    - rzuć studia (nie lubisz ich więc po co ci one, marnujesz czas, przecież nie będziesz wykonywał zawodu którego się tam uczysz)
    - wyprowadź się z domu
    - wynajmij pokój u kogoś albo z kimś (najlepiej, abyś miał własny pokój tylko do swojej dyspozycji)
    - zdaj na studia, które cię interesują, albo idź do innej szkoły, w której będziesz robił to, co lubisz (np. studium fotografii, technikum zawodowe itp. - nieważne co, byleś chciał tam iść; możesz nawet olać szkołę i po prostu znaleźć pracę czy staż w miejscu, w którym chciałbyś pracować w przyszłości jako np. specjalista w danej dziedzinie)

    Jesteś tym, kim chcesz być - jak chcesz być nieukiem i ofiarą losu, to nie ucz się, oblewaj egzaminy, marnuj czas na pierdoły i wegetuj sobie bezczynnie, twój wybór. Jak chcesz podnieść swoje poczucie wartości i coś osiągnąć, to porzuć środowisko, które ci to uniemożliwia (wynieś się jak najszybciej z domu), i zacznij żyć na swoich warunkach tak, jak ty tego chcesz. Proste, choć trudne do wykonania - wyprowadzka i życie na własny rachunek jest trudnym krokiem, ale nic co istotne i ważne w życiu nie przychodzi łatwo. To tylko kwestia odwagi i determinacji. Rodziny nie zmienisz, możesz tylko zmienić siebie i swoje postępowanie. A matka twoja może się nieco zmieni i zrozumie, że może cię stracić i że nie należysz do niej, kiedy przejmiesz stery swojego życia z jej rąk i zamieszkasz sam, z dala od niej. Zdawaj relacje, jak ci idzie naprawianie swojego życia. I powodzenia, dasz radę!

  4. #4
    stalker8 jest teraz aktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    410

    ...odpiszę coś

    Toksyczna... no, ale przecież "rodzina" ma być święta... - a u pani psycholog, na stronie, jednak nie koniecznie... Trochę mnie to nurtuje.

    znajdź pracę (może być dorywcza, w weekendy, jakakolwiek)
    - rzuć studia (nie lubisz ich więc po co ci one, marnujesz czas, przecież nie będziesz wykonywał zawodu którego się tam uczysz)
    - wyprowadź się z domu
    - wynajmij pokój u kogoś albo z kimś (najlepiej, abyś miał własny pokój tylko do swojej dyspozycji)
    - zdaj na studia,
    Brakuje chyba tylko: "weź kredyt".
    A w ogóle to jak super się żyje młodym w naszym pięknym kraju: Internet w smartfonie, wi-fi za rogiem, dostęp do wiedzy na wyciągnięcie ręki...

  5. #5
    stalker8 jest teraz aktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    410

    I jeśli nie pohamuję swojego pisania tutaj, to będę miał okazję czytać takie przykre rzeczy, że nic miłego mnie już w życiu nie spotka, bo tylko przejawiam agresję i roszczenia.

  6. #6
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Roszczenia księżniczki

    Cytat Napisal stalker8 Zobacz post
    I jeśli nie pohamuję swojego pisania tutaj, to będę miał okazję czytać takie przykre rzeczy, że nic miłego mnie już w życiu nie spotka, bo tylko przejawiam agresję i roszczenia.
    Hahaha wiem że post już stary ale roszczenia mnie rozwaliły. Roszczenia o normalne życie? Też mi coś!
    A tak serio to masz rację. Czytm wątek bo też mam wątpliwości co do swojej rodziny. Mam już dość wiecznego pomagania i tego, że mnie mają w .. nosie. Wyprowadzam się jak najszybciej i jak najdalej! Juhuuu!

    No i dzięki, muślałam już, że to ja jestem nienormalna.

  7. #7
    stalker8 jest teraz aktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    410

    Ja stary, nie post - system wyświetlania daty nieprawidłowo interpretuje Pani. - Post jest z drugiego grudnia. Od tamtej pory tak się załatwiłem, że w tej chwili boli mnie żołądek i kręgosłup szyjny - od przedwczoraj, bo przedtem lędźwiowy i piersiowy. Ten ostatni może jutro zacznie, bo znowu próbowałem hantelek przez kilka chwil... No i Sirdalud. Trzeba było się lepiej najeść, a nie dzielić małą kromką z psem. ...Chociaż nie... - od paru dni już mnie boli po zażyciu. Aclexa, którego nie mem, jest od Majamilu słabsza, ale nie niszczy żołądka w taki sposób (a w jaki?).
    Moi rodzice są starzy. W te święta... burzliwa dyskusja, awantura, miałem pretensje, że głośno się zachowują i zepsułem spotkanie. Jestem no-lifem sprzed monitora i nie trzeba odgrzebywać tego tematu. - Niezdolny do samodzielnej egzystencji, tak uważam. Ledwo mogę chodzić - takie mam stopy, ale uspokaja mnie. ;] Spacer, to jest to, ale że mam też chyba nerwicę (?), to zapominam w jego trakcie choć przykucnąć i po powrocie - sztywny (zzsk) :] .
    Dziś nie najgorszy dzień (wtrącone).
    Tak więc to wiek czyni też moich rodziców takimi... hałaśliwymi. A pamiętam, że jednak zawsze stroniłem od nich, bo nie mogłem się skupić. Ale - na czym to ja się tak skupiam? - Przecież nie doskonalę się w niczym. Mam jakieś urojenia wielkościowe... - no właśnie ;/ ... - że chciałbym, ale co? Nadrabiać braki? Wyobrażać sobie, że dzięki temu stanę się - nie lepszy - atrakcyjniejszy! - Próżność, ot co.
    Inna sprawa - pracy intensywnej, czysto fizycznej, bym nie zniósł - np. sprzątać bite kilka godzin, także to powoduje pojawienie się zmęczenia, które nazywam neurologicznym, choć przecież to na ile aktywny jestem w ciągu dnia też się w tym zmęczeniu zawiera; mała ilość snu, niechęć do wstawania z krzesła.

    I chcę powiedzieć (napisać) jeszcze, że pamiętam co wypisywałem o Judaiźmie... mój stosunek do religii w ogóle... No i otrzymałem tutaj: Susan Cain. Ależ ona jest piękna - wspaniała. Stawy dziś trochę lepiej? Może się z nimi polepszy? I będę mógł robić jakąś gimnastykę - z którą pewnie natychmiast przesadzę. Nie mam zdolności by się uczyć; czuję, że już pamięć szwankuje, no i ten stres - przez pracę, ale i wszystko pozostałe; bo czas tak ucieka... Tyle, może bym się położył teraz. Pozdrawiam. Martwi mnie, że jak myślę o mojej pracy (na niepełny etat), to od razu wiem, że moi szefowie mieli by gdzieś jej "nieweryfikowalne opinie". Bo to tylko opinie, które mnie mogą się podobać, a komuś innemu nie.

  8. #8
    stalker8 jest teraz aktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    410

    Cytat Napisal Nie zarejestrowany Zobacz post
    Hahaha wiem że post już stary ale roszczenia mnie rozwaliły. Roszczenia o normalne życie? Też mi coś!
    A tak serio to masz rację. Czytam wątek bo też mam wątpliwości co do swojej rodziny. Mam już dość wiecznego pomagania i tego, że mnie mają w .. nosie. Wyprowadzam się jak najszybciej i jak najdalej! Juhuuu!

    No i dzięki, myślałam już, że to ja jestem nienormalna.
    Tak więc poglądy Susan Cain, która jak widzę w Google, od tamtej pory przytyła, obchodzą świat tyle, co moje pisanie tutaj.
    [SIZE=2]Żle zinterpretowałem. Życia normalnego=godnego, dla mnie nie będzie. Wyprowadzka... do domu chorych i starców, najwyżej; ostatnio widziałem w tv: jeden przyspawany do łóżka, obok jakiś aparat, drugi siedzi w kącie i się modli, trzeci - nie wiem co robił... Tak to wygląda - po przeprowadzce. Ponieważ z moim pisaniem działam tu komuś na nerwy. I nie mam jakiejś tam wyjątkowej osobowości intp, tylko braki intelektualne i ograniczenie fizyczne, które nie pozwalają mi
    nawiązać kontakt z ludźmi inny niż to co tu robię.
    Zmęczony, a nigdzie nie byłem - wyszedłem i zimno, a czuję w zatokach, że mnie coś bierze. I już bym się kładł spać, ale nie ma warunków. Przesiedzę do dwudziestej drugiej.] Argument o tym, że mi pomagają - nietrafiony przecież.[/SIZE

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Czy moja morfologia jest dobra?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 06-17-2016, 21:04
  2. Czy moja Dziewczyna jest w ciąży ?
    Przez kamil69 w dziale Forum ginekologiczne
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 08-31-2014, 21:21
  3. Czy moja dieta jest prawidłowa?
    Przez AdrianeX w dziale Forum dietetyczne
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 02-27-2014, 18:21
  4. Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 02-24-2012, 18:52
  5. Czy moja ciąża jest zagrożona?
    Przez Jola83 w dziale Forum ginekologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 07-22-2010, 16:35

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222