Dzień dobry.
Pod koniec stycznia zauważyłem na swojej szyi powiększenie. Poszedłem z tym na badania USG. Wynik był następujący:
"Tarczyca powiększona w zakresie prawego płata. Dolnymi biegunami obu płatów sięga do wcięcia mostka. Prawie całą objętość prawego płata zajmuje guzek o mieszanej miernie obniżonej echogeniczności sr 40mm. W badaniu CD miąższu guzka kilka naczyń.
Wskazana BACC. Echogeniczność pozostałego miąższu prawidłowa.
Prawy płat 42x31x33mm - 22,5 cm3
Lewy płat 40x13x12mm - 3,2 cm3
Tchawica bez zwężeń i przemieszczeń"

Dzisiaj odebrałem wyniki biopsji, które brzmią następująco:
"Koloid, pojedyncze i w grupach komórki pęcherzykowe, pojedyncze makrofagi. Obraz cytologiczny odpowiada zmianie łagodnej."

Miałem również wykonywane badanie TSH i wyszło mi 3,586.

Niepokoi mnie jednak to, że zauważam u siebie objawy zarówno nadczynności, co i niedoczynności tarczycy. I jak sobie przypomnę to miałem te objawy jeszcze w zeszłym roku, na kilka miesięcy przed zauważeniem guzka, więc to raczej nie jest wynik autosugestii. No ale po kolei.
Pierwsze pół dnia jestem ospały i zmęczony, ciężko mi wstać z łóżka i potrafię przespać tę pierwszą połowę dnia. Po południu się ożywiam, a wieczorem jestem pobudzony i przez pół nocy nie mogę zasnąć. Niekiedy jest nawet tak, że "oczy mi się kleją" a mimo to wraz nie jestem w stania zasnąć.
Przez pierwsze pół dnia mam obniżony apetyt. Rano często w ogóle nie jem śniadania (choć jeszcze do niedawna było to dla mnie nie do pomyślenia), a obiadu zwykle nie dojadam. Za to na wieczór głodnieję i zaczynam nadrabiać za cały dzień. Masa ciała mi wzrosła znacznie, ale to kojarzyłbym z lekami, które przyjmuję na stałe (od około 7 lat przyjmuję Rispolept, obecnie w dawce 2mg i od około roku Depakine w dawce 900mg na dobę).
Podczas wypróżniania się zwykle puszczam luźne stolce.
Pamięci i koncentracji to ja nigdy nie miałem za dobrej, ale od jakiegoś czasu jestem tak rozkojarzony, że to przechodzi ludzkie pojęcie.
Często trzęsą mi się ręce, choć najczęściej są to drgania samych kciuków.
Już około września zeszłego roku moja mama zauważyła, że zrobiłem się jakiś taki nerwowy. W listopadzie to ja sam zacząłem zauważać, że łatwiej wyprowadzić mnie z równowagi niż miało to miejsce wcześniej.
Od listopada zeszłego roku miewam napady duszności, które nie mają nic wspólnego z wysiłkiem. Dusznościom tym często towarzyszy silne pragnienie (potrafię wypić wtedy ponad litr wody w ciągu godziny) bez zwiększonej potliwości. Często jest tak, że jak się napiję to na chwilę duszności słabną. Oprócz tego podczas duszności często też miewam zgrzytanie zębów i dziwne uczucie w brzuchu.

Czy powyższe objawy mogą wskazywać na nieprawidłowość w funkcjonowaniu tarczycy (i jeśli tak to jaką)? Czy też mogą one wynikać z zupełnie innego schorzenia?

Oczywiście jestem zapisany do endokrynologa, ale wizytę mam dopiero za 3 tygodnie.