Witam, mam na imię Maciej mam 18 lat, prawie 19, od 23.05.2015, mam poważny ciągle zmieniający się problem... Wszystko zaczęło się od zawrotów głowy, trwały przez 5 dni, utrzymywały się non-stop nawet po zamknięciu oczu czy zmianie pozycji. Trzeciego dnia zawrotów trafiłem do szpitala, czułem się jakby w pół-śnie i niestety czuję się tak do tej pory. Następnie przez dwa dni czułem że zaraz zemdleję, bardzo osłabłem, leżałem w łóżku trzęsąc się z zimna, mając dreszcze i temperaturę do 38,5. Co ciekawe ataków gorączki mam ok 10 każdego dnia, tak do ok. 38*C, ale zawsze spada sama do 37. Jednego dnia dostałem ataków panki i lęków, choć stan niepewności i lekkiego strachu utrzymuje się do tej pory. Odczuwałem również szczękościsk i sztywny kark, w kręgosłupie ciągle mi coś "strzykało", ale bezboleśnie. Teraz po miesiącu nadal każdego dnia czuję się bardzo słabo, jakby we śnie, czy innym letargu, po jakimkolwiek wysiłku staję się blady, ciężko mi złapać oddech, bardo słabo ogólnie widzę jakbym miał krople wody na oczach i mroczki, temperatura sama wzrasta do 38 i spada tak na godzinę lub 10 min. Na oczach mam również pełno żyłek, słabo wszystko ogarniam, odczuwam strach, ale nie jest bardzo silny, ogólnie to zawsze byłem zdrowy, również ciągle chce mi się pić. Jestem po wielu badaniach: morfologia, badanie ogólne moczu, tomografia mózgu, rentgen klatki piersiowej, bad. na boreliozę, TSH. Wyszło że mam trochę przesunięty odcinek C7, ale podobno to nie od kręgosłupa, reszta w pełnej normalności. Pozytywne myślenie nic nie daje, sam nie daję rady, w ogóle nie pracuję, a próbowałem nie jestem w stanie. Zastanawiam się nad anemią, ale mam pozytywne wyniki morfologii. Dostałem skierowanie do neurologa, psychologa i okulisty, ale nie wiem czy dam radę, każdy dzień jest koszmarem, mam słabą koncentrację ciężko mi się skupić, właściwie to nic sensownego nie zrobiłem od miesiąca! Przyznaję że wiodłem bardzo stresujące życie, ale mam wrażenie że to organizm wysiada, a ja nie jestem w stanie go okiełznać. Dziś się trochę zdenerwowałem i pisząc to bardzo słabo widzę, pisząc wręcz z pamięci, więc przepraszam za błędy. Mój stan się niby polepszał, część dolegliwości ustała, ale nie mogę w ogóle normalnie żyć, martwię się że to coś znacznie poważniejszego, proszę o radę, jakąś pomoc, wskazanie kierunku.